Po wczorajszej rozbiegówce, przyszła pora na regularne odcinki All Inclusive. Pierwszy mamy właśnie za sobą.
Dzisiaj Paweł postanowił umieścić nasz pięciogwiazdkowy hotel w Grecji. To bardzo dobry wybór i bardzo dobre miejsce na mapie, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż kraj ten jest jedną z najbardziej ulubionych destynacji polskich turystów – szczególnie podczas letnich wakacji, gdy pogoda jest niezwykle sprzyjająca wypoczynkowi (gwarantowane słońce!), a woda w morzu ciepła jak barszcz. Inna zresztą - zarówno pogoda, jak i woda morska - nie może być w śródziemnomorskim klimacie, jaki panuje w tej części Europy. Skoro kierunek zasadniczo mniej więcej znany, należałoby wiedzieć, gdzie najlepiej zakotwiczyć się na kilka lub kilkanaście dni, aby poczuć się jak w raju. Czyż w końcu nie o to chodzi na urlopie?
O tym gdzie pojechać, co zobaczyć, czego oczekiwać, czego unikać i co jeść na miejscu wiedział doskonale dzisiejszy gość Pawła. Był nim Michał Sztobryn, ekspert ds. Grecji, znawca obyczajów, zwyczajów i kuchni tego najstarszego państwa w Europie. Może tak o sobie mówić, bo bywa tam dosyć często, umiejętnie godząc sprawy zawodowe (Easy Travel) z niewielkim wypoczynkiem. Nic co greckie nie jest mu obce i z przyjemnością doradzał wczasowiczkom i wczasowiczom. Była więc i mała lekcja geografii, i lekcja greckich realiów dnia codziennego, była nawet lekcja języka greckiego. Wczasowicze bez najmniejszego skrępowania ciągnęli gościa za język, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej przed wyjazdem na urlop. Wielu z nich już tam było i radośnie dorzucało swoje spostrzeżenia.
Grecja sama w sobie jest pięknym i interesującym krajem, latem przyciągającym przede wszystkim spragnionych słońca i kąpieli turystów. O mniejszych lub większych zabytkach czy innych pamiątkach po starożytności, których pełno na każdym kroku w tym kraju nie wspomina się, bo nimi można zauroczyć się mimochodem, przemieszczając się tu i tam, wzdłuż i wszerz. Ateny i inne miasta Hellady zawsze godne są polecenia, ale może nie o tej porze roku, kiedy jest tak gorąco! Latem magnesem są wyspy, których bogowie Grekom nie poskąpili. Są zarówno duże, jak i małe, a kojarzą się nieodparcie z piaszczystymi lub lekko kamienistymi plażami, na których zażywać można kąpieli słonecznych, z hotelami lub pensjonatami chętnymi przyjąć każdą liczbę turystów, z urokliwymi grotami wykutymi w skałach i ciepłym morzem, z restauracyjkami, w których można przechylić szklaneczkę ouzo, kieliszek metaxy lub retsiny albo innego greckiego wina, a także spróbować chociażby choriatiki, musaki, gyrosa, dolmades czy dania z... kota.
Wyspy greckie... Kreta (z urokliwą Chanią, wąwozem Samaria, Knossosem), Rodos, Korfu, Santorini, Chalki, Mykonos, Zakinthos i wiele innych. Dlaczego tak chętnie spędza się na nich urlop? Ano dlatego, że każdy znajdzie na nich coś dla siebie. Z jednej strony to kompleksy hotelowe ze swoimi różnorodnymi atrakcjami (w tym z opcją all inclusive dla chętnych), a z drugiej pełne uroku i klimatu małe wioski i miasteczka z charakterystycznymi białymi domkami na tle szmaragdowego w kolorze morza, z przepięknymi krajobrazami (plantacje winorośli, gaje oliwne, sady owoców cytrusowych), z obładowanymi osiołkami, z wszędobylskimi kozami i owcami chodzącymi... jak stado baranów, z rozbrzmiewającymi dźwiękami buzuki tawernami, w których poza przysmakami kuchni greckiej znajdą się także... potłuczone talerze (na marginesie: wielce zadziwiająca to tradycja). Można, a nawet trzeba wypuścić się do nich, nawet gdy rzuci nas do kurortu. Niewiele trzeba, wystarczy wypożyczyć samochód, skuter lub chociażby rower. Tylko w takich bowiem miejscach można poznać i poczuć typowe greckie klimaty, a w zasadzie należałoby powiedzieć - klimaty wysp greckich.
Nie mogłaś/nie mogłeś wysłuchać pierwszego odcinka All Inclusive? Nic straconego – kliknij TU.