All Inclusive vol. 11 - Facetom w życiu jest lepiej!
Nie da się ukryć - facetom w życiu jest zdecydowanie lepiej! Pod każdym względem. Takie odczucia ma niejedna kobieta, która doświadcza swoistej dyskryminacji i nierównego traktowania w różnych dziedzinach życia tylko i wyłącznie z powodu swojej płci. Ot, po prostu dlatego, że urodziła się dziewczynką, a nie chłopczykiem i zazwyczaj nosi kiecki, a nie spodnie. To oczywiście mały żart i wielkie uproszczenie w podejściu do tej kwestii, bo nie to co kobieta ma na sobie decyduje przecież o niesprawiedliwym jej traktowaniu na niwie politycznej, społecznej czy prawnej. Są inne powody.
Daleko nie trzeba szukać, weźmy pierwszy lepszy przykład z brzegu. Mając do wyboru, kogo zatrudnić na stanowisku, na którym mógłby pracować i spełniać się młody, zdolny i obiecujący mężczyzna, ale także kobieta o tych samych cechach, pracodawca przychylniejszym okiem spojrzy na kandydata, a nie kandydatkę i da pracę jemu. Skąd te opory przed zatrudnianiem kobiet? Ano stąd, że wcześniej czy później może ona dać się zapłodnić i zajść w ciążę (urlop macierzyński i wychowawczy), albo – nie daj Bóg – ma już dzieci, które mogą przecież chorować i wtedy częściej będzie ona na zwolnieniu lekarskim, niż w pracy. Jeśli nawet uda jej się zdobyć to stanowisko, to z pewnością będzie zarabiała mniej od swojego kolegi. Bo to w niego lepiej opłaca się inwestować.
To co się zadziało po stwierdzeniu, że facetom w życiu jest lepiej, można określić krótko: święte oburzenie samców. Padały głosy, że kobiety w Polsce same nie wiedzą czego chcą, że przecież mają jak pączek w maśle i kudy im chociażby do sytuacji kobiet w krajach islamskich, które mają zdecydowanie gorzej. Nasze traktuje się z natury rzeczy łagodniej i subtelniej, grzecznie przepuszcza w drzwiach, całuje w rękę (poza przypadkami kobiet żołnierek, które na mocy rozkazu jakiegoś bardzo ważnego generała nie mogą zaznawać takich czułości, żeby nie powstało podejrzenie o... molestowanie seksualne), a także nie wmawia się im znowu aż tak często, że czegoś nie wypada im robić. Jeden odważny samiec stwierdził, że aż się prosi, aby polecieć słynnym cytatem z Seksmisji – „chłopa wam trzeba!”, co by miało sugerować... wszystko i nic.
W bardzo ożywionej dyskusji wywlekane były na wierzch wszystkie możliwe stereotypy jakie w tym temacie zna świat, rzucane były przeróżne argumenty ‘za’ i ‘przeciw’, ale i tak zostało po staremu – w sensie płeć piękna trzymała się swego zdania, a panowie nijak nie chcieli zgodzić się z tym, że dyskryminacja kobiet występuje i jest faktem... niezaprzeczalnym. Ba, buńczucznie wysyłali je nawet do wojska, kopalni, na budowę i do innych cięższych prac fizycznych, bo skoro ma być równouprawnienie kobiet i mężczyzn, to niech będzie. Niech baby pokażą, że są w takim samym stopniu silne, jak faceci.
Nie przez przypadek stało się tak, że dzisiaj w All Inclusive zapanował temat zdecydowanie babski. Babski, ale – o dziwo – wywołujący najwięcej emocji w prawdziwych mężczyznach! Wywołany on został niejako z powodu gościówy, która przybyła do studia w ten uroczy niedzielny poranek i spędziła ze słuchaczami bite dwie godziny. Była nią Sylwia Chutnik – działaczka kulturalna i społeczna, założycielka fundacji MaMa (zajmującej się prawami matek), przewodniczka po Warszawie - oprowadza po trasach śladami wybitnych kobiet, pisarka z debiutem w 2008 roku (Kieszonkowy atlas kobiet), za który zdobyła Paszport Polityki oraz przez krótki moment swojego życia... redaktorka AntyRadia w poprzedniej postaci (Gejzer - Radio 94). Jako absolwentka gender studies doskonale porusza się w feministycznej rzeczywistości i otwarcie przedstawia się jako wojująca feministka. Tak, tak – wszelkie manify i demonstracje oraz działania w obronie kobiet i ich praw to ona!
Kogo w ogóle określa się mianem feministki? Czy to ‘babochłop’, który chodzi w spodniach, ma nieogolone nogi, jest nieatrakcyjny i brzydki jak noc, bo nie maluje się? A może to ktoś, kto z założenia nienawidzi facetów i walczy z nimi, by zająć ich miejsce albo też traktuje ich po prostu jako zarazę? Gościówa Pawła potwierdziła, że definicji słowa ‘feministka’ jest tyle, ile ich samych. I niekoniecznie jest to prawda, że nie lubią one mężczyzn. Prawdą jest natomiast to, że feminizmu i feministek najbardziej chyba boją się... sami panowie, chociaż w gruncie rzeczy nie taki on straszny, jak go malują.
Temat rzeka, z wieloma wątkami... Kto ma ochotę posłuchać jeszcze raz audycji, powinien kliknąć TU. Warto.