Nie da się ukryć – sezon ogórkowy w pełni, ale tak zazwyczaj o tej porze roku bywa. Właśnie w sierpniu następuje wysyp tego zielonego warzywa, które zalewa bazarowe stragany i sklepowe półki. Wbrew temu, co przychodzi na myśl do głowy, nie ogórki jako takie były jednak bohaterem dzisiejszego odcinka All Inclusive. Nie były nim też kanapki, które pojawiły się w śladowych ilościach (Paweł pracuje akurat nad atlasem tychże). Zasadniczo pobieżnie, spotkanie na leżakach i w jacuzzi w sobotnie przedpołudnie 15 sierpnia 2009 należałoby raczej określić kulturalnym, a nie kulinarnym.
Od niepamiętnych czasów pora zbiorów ogórków kojarzy się z kanikułą, a co za tym idzie ze zwolnieniem tempa w każdej niemalże dziedzinie otaczającej nas rzeczywistości - w tym z zastojem w szeroko rozumianym życiu kulturalnym wielkich miast i małych miasteczek. Z tego chyba względu ktoś mądry wymyślił pojęcie 'sezon ogórkowy'. A że kanikuła trwa w najlepsze, to spodziewać by się można, że tradycji stała się zadość i w kulturze zapanowała zwyczajowa posucha, nic się nie dzieje i wieje letnią nudą. W ‘mylnym błędzie’ byłby ten, kto tak pomyślałby. Nic z tych rzeczy, panie. Dzieje się i to nie mało. Najlepszym tego przykładem są chociażby wydarzenia rodem z Warszawy.
W stolicy pięknego kraju nadwiślańskiego w sierpniu zastoju w życiu kulturalnym nie uświadczy się, a dzisiejszy dzień – bez nadmiernego przegięcia i takiej samej egzaltacji – może przejść niemalże do historii polskiej rozrywki. Do Warszawy przyleciała bowiem Madonna, królowa muzyki pop! Koncert w ramach trasy „Sticky & Sweet”, jaki ma odbyć się dzisiaj wieczorem na płycie warszawskiego lotniska na Bemowie, jest – nie bójmy się tego słowa – dużym wydarzeniem muzycznym, co muszą przyznać nawet ci, którzy są do szpiku kości rockowo bezkompromisowi i nie ulegają w ogóle dźwiękom muzyki, na której zęby zjadła Louise Veronica Ciccone – Madonna właśnie.
Będzie to pierwszy w Polsce koncert tej światowej gwiazdy muzyki pop i czy się komu podoba, czy nie, nie przejdzie w niepamięć, oj nie. Nie zapomni się o tym show - zapewne pełnym laserów, dymów, świateł i telebimów, chociażby z tego względu, że wielu Madonna jednak nie podoba się i od dłuższego czasu robią wszystko, aby tę niechęć czynnie zademonstrować. I żeby było śmieszniej - nie podoba się niekoniecznie z powodu innych upodobań i preferencji muzycznych, a z racji tego, że jest w ich opinii... wszetecznicą i jawnogrzesznicą z morale mniej niż zero, obrażającą ich uczucia religijne! Kto to słyszał występować w katolickim kraju w dniu święta kościelnego! Kto to słyszał nazywać się Madonna! Że jak? Ano właśnie tak – święte oburzenie. Ale nic to. Na dewocję w najczystszej postaci nie ma rady i nie należy tak bardzo tym wszystkim przejmować się. I robić swoje.
Ruch i obrót będzie na warszawskim Bemowie, zastoju i letniej nudy nie uświadczy się także w stołecznych teatrach – przynajmniej w Capitolu, kierowanym przez Annę Gornostaj, dzisiejszego gościa Pawła. Przerwa wakacyjna w tym przybytku kulturalnym właśnie skończyła się. Artyści zjechali z urlopów i wczoraj teatr ruszył pełną parą, zabawiając stęsknionych dobrej rozrywki warszawiaków spektaklem Klimakterium... i już. Widownia wypełniona była w ponad stu procentach, a owacje na stojąco długo nie milkły. Nic dziwnego, musical cieszy się niesłabnącym powodzeniem od lat (przedtem wystawiany był w teatrze Rampa na Targówku), a bilety na niego trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem lub liczyć na łut szczęścia i ‘odzysk’.
O tym i innych przedstawieniach, które będzie można obejrzeć w nowym sezonie w teatrze, obchodzącym niedługo - bo już we wrześniu - pierwszą rocznicę swojego zaistnienia w Warszawie, mówiła Anna Gornostaj. Zapraszała oczywiście do Capitolu na ulicę Marszałkowską, bo jest to miejsce, w którym każdy widz znajdzie coś dla siebie. I należy temu dać wiarę, bo wszystko na to wskazuje, że tak właśnie jest.
Dzisiejszy odcinek audycji można odsłuchać ponownie. Wystarczy kliknąć TU.