Pięciogwiazdkowe wakacje w AntyRadiu trwają w najlepsze i nie ma mowy, aby skończyły się wcześniej niż z początkiem września. Pakiet usług – w miarę stały (w tym super muzyka), a jedno co jest w nim zróżnicowane to gość, który przyjmuje zaproszenie Pawła i przybywa na Żurawią 8, aby - przycupnąwszy odrobinę na leżaku lub poddawszy się zbawiennemu działaniu jacuzzi - zabawić swoimi opowieściami wczasowiczów, odpoczywających w hotelu o formule ‘wszystko w cenie’. Dzisiaj był nim... egzotyczny ptak. Ptak w osobie Agnieszki Perepeczko.
Porównanie dzisiejszego gościa do przedstawiciela skrzydlatych wydaje się być trafne i nie powinno stanowić nadużycia pod żadnym względem. Bo czyż nie można o niej powiedzieć, że jest ptakiem wędrownym, który co roku w określonym czasie odlatuje do ciepłego kraju - Australii, aby dojrzeć pańskim okiem swój dom w Melbourne? Albo czy nie można jej nazwać rajskim ptakiem, żyjącym przez przypadek właśnie na Antypodach, bądź też kolorowym egzotycznym ptakiem, wyróżniającym się w jakiś sposób swoim zachowaniem i wyglądem spośród szarych wróbelków, jakich pełno w pięknym kraju nadwiślańskim? Można.
Agnieszka Perepeczko nie jest osobą tuzinkową, obok której można byłoby przejść obojętnie. Nie, nie - nic z tych rzeczy, a powodów za tym przemawiających jest parę. Przede wszystkim, czy chce czy też nie, należy do grona celebrytów, bywających na różnego rodzaju eventach (i nie chodzi tutaj o spotkania z czytelniczkami swoich książek, na które jest bardzo często zapraszana), a tacy ludzie zawsze są ulubieńcami Pudelka, tabloidów oraz wszędobylskich paparazzi i zawsze stanowią dla nich doskonałą pożywkę. Rozszczebiotana (jak ptak) i kontrowersyjna - nieraz w swoim zachowaniu, a nieraz w ubiorze - często daje im ku temu powody, chociaż w jej odczuciu nie robi nic takiego, co zasługiwałoby na to, aby wzbudzić w nich zainteresowanie swoją osobą. Ona tylko kocha życie i z przyjemnością czerpie z niego wszystko, co jest możliwe do wygarnięcia. Jest w tym względzie pazerna, wręcz niewyżyta, a mając w sobie niewyczerpane pokłady energii, którą mogłaby obdzielić kilka osób, robi to bez najmniejszych zahamowań. Bezlitosna kolorowa prasa tego jednak nie rozumie i... nie zostawia na niej suchej nitki. A to boli, chociaż Agnieszka Perepeczko stara się o tym nie myśleć i obraca wszystko w żart.
Ludzie ją uwielbiają albo nienawidzą, chociaż poza tymi skrajnymi uczuciami bywają i inne, jakimi ją obdarzają. Jest zresztą tego świadoma, że niektórych czasami zaledwie irytuje, a niektórych wręcz złości. Tylko dlaczego? Co jest tego powodem? Niektórzy twierdzą, że to 'lekuchny' infantylizm, ona sama przyznaje (ze śmiechem), że nieraz przegina - co ją też denerwuje. Bo w gruncie rzeczy wcale nie chodzi o wiek jaki osiągnęła i o przypisywanie jemu pewnych rzeczy stosownych lub niestosownych do robienia – w sensie to wypada, a tamto nie wypada, gdy ma się tyle lat co ona. Kobieta dojrzała nie musi mieć poczucia, że zaznała już w swoim życiu wszystkiego – a przy tym miłego, czego powinna zaznać i po przekroczeniu pewnego wieku nic już jej się od niego nie należy poza... możliwością hodowania kwiatków w ogródku.
Agnieszka Perepeczko wielokrotnie gościła w AntyRadiu - zawsze w programach Pawła, ale nie było jej do tej pory w All Inclusive. O czym dzisiaj szczebiotała z lubością i z wrodzoną sobie swadą? Jak zwykle o tym samym, czyli o swoim sposobie na życie - o podróżach bliższych i dalszych, które przed nią, o spotkaniach z czytelniczkami, o nowych książkach, które pisze, o słabościach i pasjach oraz o Australii, w której naprawdę można cieszyć się życiem. Wspomniała też oczywiście o kolorowej prasie, która jest jej bardzo nieprzychylna, a ona nie wie dlaczego...
Komu mało albo nie mógł słuchać, może odtworzyć sobie dzisiejszy odcinek. Nagrany został TU. |