W AntyRadiowym hotelu z opcją all inclusive nie ma miejsca na nudę czy też skargi ze strony odpoczywających w nim gości, co nieraz zdarza się - uczciwie należy przyznać - podczas najbardziej nawet fantastycznych z założenia wakacji, wykupionych za grube pieniądze w biurach podróży. Pakiet, zgodnie ze swoją nazwą, zapewnia wszystko – zarówno dla duszy jak i ciała, a kierownictwo dokłada starań, aby każdy kto zdecydował się tu przybyć, czuł się jak w siódmym niebie.
Dzisiaj zabawiającym gości był sam niestrudzony kulturalno-oświatowy tego ekskluzywnego ośrodka. Sam - w sensie ‘w pojedynkę’, bez gościa z zewnątrz, chociaż z gołymi rękoma za ‘sitkiem’ nie usiadł. W zanadrzu miał dodatkowy pakiet – kulturalny, czyli wejściówki do warszawskiego Capitolu od Anny Gornostaj, dyrektorki teatru goszczącej w AntyRadiu w ubiegłym tygodniu. Bilety ‘na kulturę’ były z rozdania Pawła, a z rozdania słuchaczy – propozycje, jak wykorzystać nadwyżki energii pod koniec lata. Energii, która może rozpierać zresztą bez względu na porę roku, niekoniecznie teraz. Niektórzy są bowiem aktywni w ogóle, z natury rzeczy i tradycyjne letnie spowolnienie, udzielające się wszem i wobec w ich przypadku nie wchodzi w grę. A jak można się wyżyć? W różnoraki sposób, zgodnie z upodobaniami, zwyczajami, zainteresowaniami, no i... pogodą. Dobrym pomysłem na spędzanie wolnego czasu wydają się być wycieczki rowerowe. Niby takie banalne, a ile dają przyjemności i satysfakcji, ile doznań i wrażeń!
Można także pójść do kuchni i rzucić się w przetwory. Pora odpowiednia – toż to w końcu szczyt owocowo-warzywny. Jednych i drugich jest w bród, a przy tym nie takie znowu drogie. Niejedna gospodyni zaprawia... w słoiki dary matki Ziemi. Starsze wiekiem – dla zadośćuczynienia tradycji, młodsze – bo weckowanie okazało się być znowu modne! Oczywiście, dżemy, galaretki, konfitury i inne przetwory można kupić w każdym sklepie, a że z większą lub mniejszą ilością (nieszkodliwych ponoć) konserwantów, barwników czy stabilizatorów – to już szczegół. Prawda taka, że półki od nich uginają się. Można także pójść do sklepu z żywnością ekologiczną i kupić co się chce bez tych sztucznych dodatków, ale za brak chemii w słoiku trzeba zapłacić trochę więcej. Jest także trzecia możliwość – zrobić samemu. Naprawdę nie pochłania to dużo czasu. Zresztą... Nie chodzi przecież o ilości przemysłowe. Ot, parę słoiczków ulubionego dżemu czy konfitur, które zawsze będą pod ręką – szczególnie wtedy, gdy przyjdzie na nie niespodziewana ochota zimą.
Odezwali się winiarze, którzy za punkt honoru stawiają sobie... nastawienie każdego roku wina według swoich sprawdzonych receptur, a także miłośnicy nalewek. Jedni i drudzy radośnie dzielili się swoimi patentami i udzielali korepetycji, jak w najbardziej właściwy sposób trunek zrobić, z jakimi drożdżami, z jakich owoców oraz jak długo powinno on leżakować przed degustacją.
O przetworach mowa, nie mogło więc zabraknąć w tych dywagacjach ogórka, warzywnej gwiazdy lata, bez której nie może obejść się kuchnia polska. Jak wieść gminna niesie, podobno nie ma nic lepszego na zagrychę, jak ogórek małosolny. Idzie zresztą nie tylko z promilami, bo wyborny jest także solo, na kanapkę, do sałatek, nie mówiąc już o kultowej zupie ogórkowej. Stosowny wykład na temat ogórkologii stosowanej wygłosił... uwaga... profesor Rozpiór, który pojawił się niespodziewanie w studiu, wyrwawszy ze swojej zajętości parę minut. Co się okazało? Nie tylko o zwierzętach mówić może dużo i namiętnie. Także na temat zakiszania ogóra wiedzę ma szeroką i rozległą. Odziedziczył ją po ojcach, a utrwalał przez lata praktyką, zdobywając w ten sposób spore doświadczenie. I niech ktoś powie, że kręcenie się po kuchni i pitraszenie jest mało rockandrollowe i pozbawione pazura!
Dzisiejszy odcinek All Inclusive tradycyjnie można odsłuchać jeszcze raz. Został nagrany i jest przechowywany (jak w wecku) - TU.