Czy łatwo jest pstryknąć fotkę stekowi z polędwicy, kompozycji na bazie zielonej sałaty, czy też zgrabnemu kawałkowi tortu? Czy ta martwa natura współpracuje z fotografem i jego aparatem - jak ma to w zwyczaju robić człowiek, któremu pstryka się zdjęcie? Bo to, że aparat fotograficzny – nawet ten najprostszy, komórkowy – lubi ją, wydaje się być oczywiste.
Na te i inne pytania, jak chociażby na to, o co tak naprawdę chodzi w fotografowaniu jedzenia, mogłaby z powodzeniem odpowiedzieć Dorota Biela-Biały, dzisiejszy gość Pawła, chociaż to nie ona trzyma w ręku aparat, gdy fotografowany jest 'obiekt kulinarny' w postaci szamanka, a jej mąż. Ona sama ma inne obowiązki - przygotowuje jedzenie i stylizuje potrawy. Co by nie mówić, współpraca między małżonkami na niwie zawodowej układa się doskonale, czego są namacalne wyniki. Jako dwuosobowa firma, zajmująca się gotowaniem i fotografowaniem żywności, współdziałają z wieloma czasopismami już od paru lat, mając nawet w jednym z nich (Zwierciadło) swój stały kącik kulinarny...
Połączyli swoje pasje - ona gotowanie, a przede wszystkim jedzenie w szerokim tego słowa znaczeniu (produkty, ich wpływ na zdrowie, ich dobór w daniu), on - fotografowanie. Połączyli także marzenia (te drugie akurat były wspólne) i pozwalają jednym i drugim spełniać się. W tym celu porzucili Warszawę i zaszyli się w środku lasu, w maleńkiej wsi, w której były trzy chałupy na krzyż jak ją odkryli na mapie, ale za to Natura na wyciągnięcie ręki. Takiego właśnie miejsca szukali parę lat temu, by w nim osiąść i od zera budować swój świat. I znaleźli. Ze starej rudery pokrytej strzechą, kupionej za śmieszne pieniądze, zrobili dom, w którym teraz mieszkają, a tuż obok, w drugiej chałupie, otworzyli studio fotografii kulinarnej. I działają - w sensie uprawiają dosyć nową w naszym kraju dziedzinę sztuki, pstrykając zdjęcia szamanku, które przedtem przygotują. Na te fotografie jest zresztą duże zapotrzebowanie redakcji czasopism, nie tylko typowo kulinarnych. A skoro tak, to czemu nie? Gotują więc i strzelają foty. Inspiracji szukają w podróżach, znajdują je także w czasopismach, filmach oraz programach telewizyjnych na tematy kuchenne.
Gość Pawła jedzeniem zajmuje się dogłębnie, rozkładając je na czynniki pierwsze i podchodząc do niego całościowo. Studiuje psychologię procesu, a to nakazuje jej zająć się mieszaniem w garach nie tylko w kontekście przygotowania czegoś do jedzenia, a następnie konsumpcji. Byłoby to zbyt dużym uproszczeniem sprawy. Jak się okazuje, jedzenie i gotowanie to nie tylko krojenie, mieszanie, dodawanie poszczególnych składników do potrawy - generalnie eksperymentowanie w kuchni. To także pole do obserwacji psychologicznych. Kuchnia jest doskonałym miejscem, w którym można oddać się medytacjom i poznać samego siebie - chociażby po tym, jak rozdrabnia się warzywa do jakiegoś dania (sic!). Temu służą m.in. warsztaty psychologiczne z cyklu 'Gotowanie z procesem, czyli spotkanie ze sobą przy garach' prowadzone przez Dorotę Biela-Biały.
Dzisiejszy odcinek można odsłuchać jeszcze raz - o TU jest przechowywane nagranie.