W dzisiejszej odsłonie obowiązkowego kina Antyradia bohaterów dwóch: Dionizy Cichocki oraz Stanisław Anioł. Cichy i skromny robotnik Dionizy Cichocki to pechowiec jakich mało. Niby dostał mieszkanie w bloku przy ul. Alternatywy 4 - i co więcej wszyscy widzieli w telewizji, jak znajduje swoje nazwisko na liście przydziałowej - a w dalszym ciągu nocuje w kotłowni. Dyrektor zakładu, w którym przepracował 20 lat, chciał przydzielić mu - jako najstarszemu pracownikowi - mieszkanie z puli zakładowej, ale skoro już dostał mieszkanie ze spółdzielni mieszkaniowej, to ... nic mu się nie należy i mieszkanie zakładowe dostanie kto inny. Nikt nie wierzy Cichockiemu, że został zmuszony udawać przed kamerą radość z rzekomego przydziału, bo redaktor z telewizji chciał nakręcić newsa ... Z objęciem stanowiska gospodarza domu przez byłego kierownika wydziału kultury jest podobnie. Niby przydziały rozdane, ale cóż z tego, skoro mieszkania jeszcze nie są gotowe, bo budynek jest w stanie surowym. Stanisław Anioł z żoną Miećką przyjechali właśnie z Pułtuska do Warszawy. Ciężarówka załadowana dobytkiem, nie ma gdzie jej wyładować, robole kpią z przyszłego ciecia ... Okazuje się jednak, że zawsze jest wyjście z sytuacji. Tym razem pomogła wizytówka tow. Winnickiego, którą Anioł - ot, tak mimochodem - wyjął ze swojej kieszeni, będąc z interwencją u prezesa spółdzielni mieszkaniowej ... A poza tym ... Tak, jak wczoraj i przedwczoraj, tak, jak parę dni temu, gospodarz obowiązkowego kina Antyradia znowu zapraszał do ustawiania się w kolejce po płyty DVD. W poniedziałek - spotkanie w Klubie Lokatora.
|