Alternatywy 4, poniedziałek, godz. 18.00, otwarcie Klubu Lokatora.
Na obowiązkowym seansie „Alternatywy 4” w Kinie Antyradia, serwowanym przez Tomka Kina, dzisiaj po raz pierwszy Szymon Małecki (grany przez Daniela Kondraciuka) zaprosił słuchaczy Antyradia do Klubu Lokatora, znajdującego się w bloku przy ul. Alternatywy 4 (naprawdę ul. Grzegorzewska 3), na warszawskim osiedlu Ursynów.
Pierwszym gościem Klubu Lokatora został Zdzisław „Bene” Rychter, aktor grający jednego z dwóch robotników (tego z wąsami) pracujących przy ul. Alternatywy 4 (drugim był Marek Frąckowiak). Opowiedział o swoich wrażeniach z okresu kręcenia serialu. Wtedy uważał, że jest to serial o braku wyboru, gdzie nie było alternatywy, że to jest naprawdę serial o rzeczywistości, trochę może z atmosferą „skórki banana”. Przy okazji przypomniał jedną z lepszych scen z jego udziałem a mianowicie próbę montażu poroża jelenia w toalecie Docenta Furmana aby ten miał wieszak na papier toaletowy. Zakończyło się to przebiciem do mieszkania nauczycielki Lewickiej. W scenie tej nauczycielka zaliczyła, jak to powiedział Tomek Kin, „glebopadkę”. Opowiedział też, jak Jan Kobuszewski zdradził mu metodę uczenia się długich kwestii na pamięć tzw. słupków. Pierwsze litery w zdaniach zaznaczał flamastrem. Potem to wykorzystał w „Zmiennikach”.
Tomek Kin przypomniał, że istnieje pomysł aby postawić pomnik gospodarzowi domu przy Alternatywy 4, Stanisławowi Aniołowi - na Ursynowie, na górce Kopa Cwila.
W kolejnym wejściu dzisiejszy gość opowiadał, jak aktorzy urządzali sobie „konkurs” na planie serialu. Polegał on na tym, że każdy pił „produkt” innej osoby. Kiedy się odgadło czyj, to dostawało się drugą setę. No i „mocno w trakcie” takiego „konkursu” przyszło mu zagrać scenę jak to jeden z bohaterów przyjechał oglądać budowane jeszcze mieszkanie. No to zawołał do Frąckowiaka „Maniek chodź na III piętro, będziem ściany równać”.Rany boskie! powiedział Tomek Kin i dodał: Oni nie grali pod wpływem. Oni byli pijani. Tomek Kin zadał też pytanie gościowi, jak to jest z „kultowością” tego serialu, bo – jak powiedział - serial jest tak trochę na bakier z tą swoją „kultowością” chociaż grało w nim mnóstwo gwiazd. W odpowiedzi usłyszał, że to dlatego bo serial był kręcony w stanie wojennym a wtedy najlepsi aktorzy PRL byli po prostu wolni.
Na zakończenie Tomek Kin zadał pytanie gościowi: jak to było w PRL, bo to tak wygląda, że ty byłeś takim „kolorowym ptakiem”. Zdzisław Rychter powiedział, że może i z perspektywy MO, PZPR, jakichś innych organizacji to on był „kolorowym ptakiem”. A tak naprawdę to była szarzyzna i siermiężność. Przy tej okazji opowiedział anegdotę jak to którejś niedzieli spacerował ze swoją narzeczoną, Jankiem Himilsbachem i jego żoną Basicą. No i usiedli w kawiarni i zamówili coś do picia. Dookoła już ich rozpoznali ludzie i zaczęli się im przyglądać i nasłuchiwać. Żona Himilsbacha zachwycała się Rychterem i jego dziewczyną. Jacy to oni młodzi, ładni, i że na pewno będą mieć dzieci. My nie mamy, żaliła się, bo to Himilsbach albo pijany albo skacowany. Na to Himilsbach na całą kawiarnię zawołał: Kto to widział pie***lić własną żonę.
Oczywiście dziś też był do wzięcia box DVD z kultowym serialem rozdawany przez Tomka Kina. Wystarczyło tylko napisać na adres klublokatora@antyradio.pl i odpowiedzieć na pytanie, które brzmiało: kogo grał dzisiejszy gość Klubu Lokatora. Płyty DVD z serialem otrzymała Teresa, która prawidłowo opisała postać graną przez „Bene” Rychtera.
Na koniec wizyty w Klubie Lokatora Tomek Kin powiedział, że w następny poniedziałek kolejna gwiazda z serialu a już jutro pierwsze jego fragmenty. Powiedział też, że robi tę audycję dla osoby, która zawsze zasiada w pierwszym rzędzie i którą bardzo kocha.