Ki diabeł? Termin ‘odchudzanie’ sam w sobie jest zrozumiały i doskonale znany. Przede wszystkim płci pięknej, która z wyjątkowym upodobaniem podejmuje się przynajmniej raz w roku, w okolicach wiosny, walki ze zbędnym ciałkiem, aby wyglądać w miarę nienagannie, gdy pora roku pozwoli na zdjęcie z siebie wierzchniego okrycia i pokazania się ‘do figury’. Ale ‘alterodchudzanie’?
Wyjaśnienie sprawy całej biesiadnikom zgromadzonym przy stole z powyłamywanymi nogami nastąpiło tuż po wybiciu dwunastej, gdy w studiu AntyRadia zjawiła się ona - bliżej nieznana wśród państwa AntyFaństwa Ilona Sobol, dzisiejszy gość Pawła. Została przedstawiona przez wujaszka jako terapeutka, trenerka rozwoju osobistego, członkini Forum Psychologii Transpersonalnej, skromna pracownica winnicy Pana (czyli Akademii Wu Wei) i – co wydaje się być kluczowe z punktu widzenia tematu dzisiejszego odcinka Blatu - twórczyni projektu o intrygującej i nic na ‘dzień dobry’ niemówiącej nazwie ‘Alterodchudzanie – schudnij w zgodzie z samą sobą’. Wszystko w jednym, od początku do końca.
Taaa… Co ma psychologia tak ukierunkowana – w sensie transpersonalna – do pozbywania się zbędnych kilogramów? Ano ma, przynajmniej w odczuciu dzisiejszego gościa Blatu. Zacznijmy może od banalnego i oklepanego stwierdzenia, będącego oczywistą oczywistością, że odchudzanie się przez kobiety, a co za tym idzie poddawanie się działaniom różnych diet, występujących ‘w przyrodzie’ w znacznej mnogości, jest zjawiskiem starym niemalże jak świat. Robią to od dawien dawna, wypróbowując na sobie najróżniejsze pomysły, zaczerpnięte z gazet lub pozyskane od życzliwych koleżanek, na których one sprawdziły się. W odchudzaniu liczą na to, że znajdą dietę cud, która w try miga przemieni je z grubasków w coś w podobie modelek z kolorowych pism. Prawda taka, że jednym się udaje, dla innych to w dalszym ciągu nic innego, jak jedno wielkie niepowodzenie. Nawet jeśli zgubią w miarę szybko kilka lub kilkanaście kilogramów, to jeszcze szybciej nabawią się efektu jo-jo.
A co na ten temat sądzi Ilona Sobol? Ano to, że za brak efektów w odchudzaniu odpowiadają decyzje, które nie są podejmowane w zgodzie z samym sobą, a pod wpływem świata mediów, mody, albo też znajomych czy przyjaciół. Mowa oczywiście o decyzjach, dotyczących chęci pozbycia się występującego w nadmiarze tego i owego, które są niejako wymuszane przeróżnymi okolicznościami. To błąd! Aby odchudzanie przyniosło efekty, powinno się podjąć decyzję, która wynikać będzie z własnych, wewnętrznych potrzeb. Na tym właśnie polega idea alterodchudzania, będącego pomysłem zupełnie odmiennym od proponowanego do tej pory (stąd przedrostek ‘alter’ - odmienny).
Motywacji i impulsów należy szukać w sobie, a gdy się je znajdzie, należy poddać się całkowitej i głębokiej przemianie. Polegać ma ona na zmianie sposobu życia i sposobu myślenia – zarówno o sobie, jak i swoim ciele. Odpowiednia dieta, pozwalająca pozbyć się niechcianych kilogramów, jak również ruch szeroko rozumiany i przez siebie wybrany (rower, bieganie, fitness, a nawet… seks w dużych ilościach) to elementy, które też oczywiście odgrywają swoją rolę w alterodchudzaniu. Nie oszukujmy się, sama psychologia transpersonalna nie zadziała…
Aha, bardzo ważną rzeczą jest, aby zapomnieć słowo ‘muszę’ i zastąpić je słowem ‘chcę’ lub ‘mogę’. Powinności nie są dobre, gdy chcemy wprowadzić całkowitą i głęboką w sobie przemianę. Nie lubi ich po prostu nasza świadomość.
W wielkim skrócie byłoby na tyle. Szczegóły TU, gdyż audycja została nagrana.