 Gościem Prawdomówności był radny SLD - Andrzej Golimont.
Okres rządów PiS-u w stolicy był czasem trudnym, ale pan Andrzej nie wiedział, że tak kosztownym jeśli chodzi o fundusz reprezentacyjny. Przeżarto i przepito prawie dwa miliony złotych, jednak pan Golimont osobę Lecha Kaczyńskiego tłumaczy, ponieważ prezydent stolicy to osoba, która przyjmuje wielu gości i jeździ za granicę i w skali 3 lat, 35 tysięcy to nie jest dużo. Raczej pan Lech nie brał udziału w akcji wypompowywania kasy. Radny dodał, że chętnie dodał by drugie tyle, żeby pan Kaczyński już nigdy nie miał nic do powiedenia w Warszawie. W wydawaniu pieniędzy z funduszu reprezentacyjnego nie ma nic złego do czasu kiedy mówi się co innego, a robi zupełnie inaczej, a poza tym we wszystkim trzeba stosować umiar i wysoki urzędnk ratusza nie musi na koszt podatników co drugi dzień jeść obiadów w drogich restauracjach, a wiceprezydent nie musi zabierać na urlop dwóch służbowych samochodów. W obecnej kadencji wydatki są na bieżąco kontrolowane i takie nieprawidłowości nie powinny mieć miejsca. |