Pomimo wakacji, czyli okresu laby i odpoczynku, perspektywy nie są zbyt optymistyczne... 6 złotych ma kosztować litr benzyny do końca roku, a w przyszłym nawet 7. Ale na szczęście są już alternatywne rozwiązania.
Jeśli nie ropa naftowa, to co?... Okazuje się, że jest kilka rozwiązań, istnieją tzw. piaski roponośne np. w Kanadzie, a jest tych piasków więcej, niż ropy w Kuwejcie. Paliwo można robić z węgla, biomasy, tudzież można tankować samochód gazem ziemnym (jedna taka stacja istnieje w Warszawie). Istnieją również ogniwa paliwowe.
W związku ze wzrostem cen paliwa, Polacy się organizują i na stronach takich jak dobaku.pl dzielą się informacjami gdzie najtaniej można zatankować. Tylko to powoli prowadzi do paranoi. Bo co, bedzięmy teraz podróżować przez pół kraju aby nabrać paliwa na miesiąc w kanistry? Niestety takich przypadków jest więcej, w sensie, że powoli technika czy elektronika wypiera zdrowy rozsądek. Np. taka nawigacja satelitarna kieruje swojego posiadacza na drogę, gdzie nie ma korków, ale jeśli użytkowników GPS-u jest wystarczająco wielu, powstaje korek i jesteśmy znowu w punkcie wyjścia...
Włodek sugeruje, że już niedługo możemy jeździć za darmo... Japońscy konstruktorzy wyprodukowali prototyp pojazdu na wodę. Samochód jest nieco podobny do naszego malucha, i jest napędzany wodorem wytworzonym przez generator. Jeden litr wody ma wystarczać na przejechanie 60-minutowej trasy przy prędkości 80 km/h. Joasia obawia się, że o ile faktycznie samochód będzie się poruszał "za darmo", to sam jego zakup to będzie "pół bańki".
Ostatnio gorąca jest dyskusja na temat błędnego i niewłaściwego oznakowania dróg. Ale warto w tym miejscu powiedzieć o debilnej i niebezpiecznej zabawie, na odwracanie pionowych znaków drogowych. Niestety niektórym nie wystarcza odwracanie, posuwają się nawet do demontowania znaków, bo podobno krzykiem mody jest dać komuś np. na urodziny, znak drogowy "stop". Dla Joanny jeśli już, to jest krzyk głupoty, i gościa urodzinowego z takim prezentem należałoby takim znakiem zdzielić prosto w łeb.
Włodek na wieść o rosnących cenach paliw i idącym podobno zmierzchu motoryzacji, raczej stara się nacieszyć tym wszystkim póki jeszcze można. I widać to w statystykach sprzedaży - Polacy kupili o 14% więcej samochodów, niż w zeszłym roku. Wychodzi, że największymi pesymistami są Hiszpanie i Włosi, sprzedaż w tych krajach drastycznie spadła.
Na koniec tata Zientarski ma smutną wiadomość, bo mamy podobno budować autostrady. A ich wybudowanie, natrafia na coraz to nowe protesty. Jedni zgadzają się na budowy, inni je oprotestowują. Joanna w temacie autostrad jest totalną pesymistką, natomiast Włodzimierz twierdzi, że autostrady będą. Może skromne, bo dwupasmowe, ale będą. Tyle że przewiduje, że będziemy nimi jeździli... na rowerach. |