Dziś Antymotolista z nowego studia AntyRadia, z którego Włodzimierz nie jest zadowolony, bo nie widzi Jah Jah. Włodek namawia wszystkich wyjeżdżających z Warszawy, aby samodzielnie szukali dróg i nie stali w korkach. Dzięki temu, nie dość, że szybciej będą się przemieszczać, będą też mogli zobaczyć nieznane miejsca.
Przemysław jest w szoku, bo widział nowy samochód zwany ZAZEN. Ten nowatorski koncepcyjny pojazd, wyglądający jak kabriolet, którym w rzeczywistości nie jest, wprawia w zdumienie. Posiada poliuretanowe szyby i dach, tworzące iluzję "otwartości", żelowe siedzenia dopasowujące się idealnie do indywidualnych kształtów, laserowe światła stopu wyświetlające hologramowe sygnały, silnik od Porsche o mocy 350 KM. Ciekawostka specjalna, to lakier wypełniony zmielonymi kryształami Svarowskiego, mieniącymi się i zmieniającymi barwę samochodu w zależności od kąta patrzenia. Jest tylko jeden problem, pojazdu nie można lakierować częściowo, tylko całościowo, a to kosztuje 45 tys. dolarów. Wnętrze pojazdu zgodnie z nazwą, skłania do medytacji.
W związku z wypadkiem autobusu w Serbii, Włodzimierz podzielił się swoją obawą, przed jazdą wszelkiego rodzaju autobusami. Bo przecież powierza się obcemu kierowcy swoje zdrowie i życie, a nie wiemy czy to jest dobry kierowca, czy wypoczęty itd. Obecnie wiele zawodów (motorniczy, strażak, policjant, ratownik, radiowiec, etc.) jest do zdobycia dopiero po skończeniu jakichś specjalistycznych szkół, względnie kursów, kiedy kierowcą może zostać właściwie każdy. A szkoły samochodowe uczą tak naprawdę nie wiadomo kogo.
Frank wrócił do 'sprawy' Nissana Qashkaia, którego dziwną nazwę ostatnio wyśmiewał. A podobno kobietom te Nissany się bardzo podobają, bo są obłe, bez ostrych krawędzi. Włodek ma teorię, że kobiety są trochę dziwne. No bo skoro podobają im się takie dziwne stwory, jak faceci... nie mogą być do końca normalne. Włodkowi mężczyźni się wcale nie podobają. Są włochaci i obli... czyli nieładni.
Włodek przestrzega wszystkich kierowców, przed sielskim-anielskim jeżdżeniem po naszych drogach. Nawet wtedy, kiedy na pozór się wydaje, że nic nie grozi, nie możemy ufać nikomu... To w związku z tragicznym wypadkiem po Łodzią, gdzie cała, 5-osobowa rodzina zginęła w kolizji samochodu osobowego z naczepą TIR-a.
Wg pewnego słuchacza, policja nie reaguje na kierowców tzw. przewozu osób, którzy używają pasów dla autobusów i taksówek. Porównał to do wożenia przez niego swojej teściowej. Nikt z policjantów niestety nie wyjaśnił tej sprawy. Za to wiadomo, że policja pilnie ściga tych, którzy w słoneczny dzień zapomnieli włączyć świateł. Podobno mamy jedno z najostrzejszych praw karnych na świecie. I dalej to nie pomaga na poważne wykroczenia, zwyżka kary wcale nie eliminuje problemu, podobnie jak wprowadzenie prohibicji a Ameryce.
W ostatnim numerze Motoru przedstawiono ciekawą koncepcję. Mówi ona, że cywilizacja zmierza ku powrotowi do jaskiń, ognisk i generalnie epoki kamienia łupanego. Datą graniczną jest rok ok. 2030-2040. Dla Włodzimierza te teorie są do wyrzucenia do śmieci, bo już nieraz, przewidywano koniec ropy, głód, i inne plagi egipskie i jakoś dało się to wszystko przeżyć. Więc poleca na razie nie stresować się, tylko cieszyć weekendem, wakacjami i dobrą pogodą.
Wg profesora Michała Żywieckiego z katedry petrologii, nie grozi nam na razie kryzys paliwowy, bo są jeszcze duże złoża ropy na Grenlandii, Brazylii i w wielu innych miejscach. A nawet w Polsce podobno mamy jeszcze nieodkryte duże pokłady gazu ziemnego. I taką to dobrą informacją, zakończył piątkową audycję, męski skład Antymotolisty. |