Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 22 2012 09:11:11
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Archeolog muzyki rozrywkowej
GastrofazaA przy tym młoda i fajna. To określenia, jakimi obdarzony został swojego czasu dzisiejszy gość Pawła w Gastrofazie. Była nim dziennikarka radiowo-telewizyjna (bardziej radiowa, niż telewizyjna, jako że to medium bliższe jest jej sercu), która może poszczycić się ponad 30-letnim stażem zawodowym. Jej głos rozpoznają tysiące słuchaczy radiowej Jedynki.

Mowa o Marii Szabłowskiej, ostatnio procesującej się ze swoim byłym pracodawcą – Polskim Radiem, z którego musiała odejść (została do tego niemalże zmuszona) z powodu tegoż ‘haniebnego’ stażu pracy przy mikrofonie. W oczach wiceprezesa publicznego radia była bowiem jednym ze ‘złogów gierkowsko-gomułkowskich’ (a fe, co za ohydne, uwłaczające ludzkiej godności stwierdzenie!), którego należało się natychmiast pozbyć. W tej chwili można ją zobaczyć i usłyszeć w telewizji, gdzie razem z Krzysztofem Szewczykiem – swoim medialnym mężem – prowadzi Wideotekę Dorosłego Człowieka. To program, w którym odkurzają pamięć telewidzów, przypominając największe gwiazdy muzyki polskiej i zagranicznej minionych lat, opowiadają o muzyce, która nigdy nie uległa zapomnieniu - bo nie można o niej zapomnieć, bo nigdy się nie zestarzała i smakuje tak, jak dobre wino – im starsza, tym lepsza.

Arabistka z wykształcenia (dyplomowana z prasy egipskiej) praktycznie nigdy nie pracowała w swoim zawodzie, bo tak jakoś od razu - w dużej mierze przez przypadek - została dziennikarką muzyczną. Po arabsku też już nie mówi, wiadomo - język nieużywany, jest językiem zapomnianym. W czasach, gdy studiowała, na stypendia do krajów arabskich mogli jeździć tylko mężczyźni, jako że Arabowie nie życzyli sobie kobiet u siebie, a wydaje się, że nauka języka ma tylko wtedy sens, gdy pojedzie się do kraju, którego języka się uczy.

Maria Szabłowska kocha muzykę. W swoim życiu wysłuchała wielu koncertów i była świadkiem wielu wspaniałych wydarzeń muzycznych, które wywarły na niej mniejsze lub większe wrażenie, ale doznaniem nie do zapomnienia, największym – jak twierdzi - jest koncert kapeli The Who w Kopenhadze na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Uwielbia Micka Jaggera – ot, tak za całokształt, ale ponad wszystko ukochała sobie Elvisa Presleya (tę miłość wyssała chyba z mlekiem matki). Dzięki królowi rocka, który jest jej absolutnym idolem, nauczyła się angielskiego - chciała rozumieć, o czym śpiewa. Swoje uczucia do Elvisa przelała na papier, pisząc o nim książkę (Elvis – amerykański sen). Przeżyciem nie do zapomnienia było też goszczenie u siebie w domu, na małej bibce... Animalsów. Tę wizytę Erica Burdona i pozostałych członków kapeli w domu na Saskiej Kępie, w zamierzchłych latach sześćdziesiątych, zawdzięcza Wojtkowi Mannowi i Andrzejowi Olechowskiemu, którzy po koncercie, spontanicznie ściągnęli ich do niej. Tylko ona miała ku temu warunki i... bardzo liberalną mamę.

Na równi z muzyką, blisko jej serca jest także radio. To jej pasja. W studiu Gastrofazy, gdy założyła słuchawki na uszy i mogła mówić do sitka, urosły jej skrzydła. W zamiłowaniu do radia nie ma nic dziwnego. Nie ona pierwsza postrzega w nim cudowną magię i coś niepowtarzalnego. Mówienie do mikrofonu bardzo uzależnia, a świadomość tego, że znajduje się adresatów swoich słów i nie trafia się w próżnię, jest największą przyjemnością i satysfakcją. W radiu prowadziła różne audycje i o różnych porach – nawet nocą (te nocne bardzo lubiła). Jako reporterka radiowa jeździła też z mikrofonem po świecie – chociażby na targi Midem do Cannes.

‘Warta jest tyle złota, ile waży’ – jak powiedziała o Marii Szabłowskiej Krystyna Kofta. I chociaż waży niewiele (siłownia, zdrowe odżywianie, narty), to warta jest o wiele więcej. Dobrze, że nie została arabistką, tylko dziennikarką muzyczną. :)

Tę Gastrofazę, jak i poprzednie wydania, można odsłuchać na stronie: KLIK.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję