Dokładnie, tak po prostu. Redaktorzy Antyradia-Machiny, Przemysław 'Jah Jah' Frankowski i Witold 'Vito' Odrobina, wynaleźli w kwietniowym numerze Machiny artykuł o Armii i postanowili zająć się obydwoma zespołami zwłaszcza, że rozpoczynają wspólną trasę koncertową (PLAKAT).
Niestety przedstawiciele tych kapel nie mogli pojawić się w studiu, ale od czego mamy nowoczesne sposoby komunikacji! Nagrany Tomek Budzyński opowiedział nam o koncertach Armii. Okazuje się, że mimo, iż sam zespół jest już dość stary, powstał na przełomie lat 1984/1985, to na koncerty przychodzą ludzie w różnym wieku. Są oczywiście starzy fani, którzy byli z Armią od początku, ale pojawiają się też nowi, nastoletni fani takiej muzyki, co Budzego szczególnie cieszy. O Lao Che wypowiadał się bardzo ciepło, chwaląc Spiętego (wokalistę) i sam pomysł płyty "Powstanie Warszawskie".
Pytany Spięty, czyli Hubert Dobaczewski, równie ciepło mówił o Armii i o Tomku Budzyńskim. Współpracę zespołów zorganizowały ich managementy, jednak Spięty zaprzeczył, jakoby mieli wykonywać wspólnie wszystkie piosenki. Zagrają może jeden, dwa numery razem na jednej scenie, a resztę stanowić będą materiały poszczególnych zespołów. Po prostu nie było czasu, żeby się dograć na tyle, by pokusić się o takie przedsięwzięcie.
Ostatnia płyta Lao Che, "Powstanie Warszawskie", to concept album streszczający historię tego wydarzenia i przybliżający je osobom, które nudzą podręczniki historii. Wszystko to opowiedziane jest przy akompaniamencie mocnej, rockowej muzyki, a to nie wszystkim się podoba. Część osób uznała, że nie godzi się łączyć taką tematykę z ostrymi dźwiękami. Równie kontrowersyjną płytą, jest najnowsza produkcja zespołu Habakuk "A Ty Siej" zawierający utwory Jacka Kaczmarskiego nagrane w style reggae. Po premierze tego albumu pojawiło się sporo głosów krytycznych, mówiących, że to profanacja itp. Poleciały zatem w Antyradiu-Machinie Mury i od razu zareagowali słuchacze zarówno wychwalając, jak i potępiając to wykonanie. Sam Krzysztof Niedźwiecki z Habakuka mówił, że Armię zna i ceni za wierność rockowi, natomiast Lao Che zna słabiej i już nie tak bardzo mu się podoba.
O zespołach z dzisiejszego tematu opowiedział też ekspert, Marek Wiernik, dziennikarz muzyczny. Armię uznaje za zespół kultowy i pionierski w pewnym nurcie muzyki. Był też niejako wylęgarnią artystów, którzy później rozchodzili się, angażując w nowe projekty, czy zakładając swoje zespoły. Lao Che to zespół młody, ale swoją ostatnią płytą i specyficznym podejściem do tematu, zyskał spory rozgłos. Pan Marek wyraził jednak nadzieję, że na następnym albumie zerwą z tą martyrologią. Z tym ostatnim stwierdzeniem nie zgodzili się Jah Jah i Vito. Zawsze przyda się świeże spojrzenie na różne tematy, czy to historii, czy testów starych poetów, jak Akurat w piosence Do Prostego Człowieka, której tekst jest wzięty z wiersza Juliana Tuwima z 1929 r., a mimo to ciągle aktualny.
Jah Jah opowiedział nam także anegdotę związaną z zespołem Armia. Otóż był sobie pewnego razu w piekarni u znajomej i przysłuchiwał się rozmowie, jaką owa znajoma prowadziła z Popcornem, czyli Darkiem Popowiczem, gitarzystą Armii. Dzwonił on, aby spróbować wypożyczyć od piekarni samochód dostawczy, którym mogliby przewozić sprzęt w czasie trasy koncertowej. Niestety był to okres przedświąteczny, więc wolnych samochodów nie było. Jah Jah rzucił wtedy pomysł, aby zespół zadzwonił do poznańskiego zakonu dominikanów. Skoro grają muzykę z religijnymi tekstami, to pewnie im pomogą. No niestety nie pomogli. Tu anegdota się kończy, niestety bez wyjaśnień, co Jah Jah robił w tej piekarni.
Słuchacze jak zwykle brali czynny udział w dyskusji. Jeden przysłał zdjęcie Budzego i Spiętego trzymających się za ręce na koncercie w Stodole, inny chwalił program i oceniał go jako rehabilitację po odcinku o polskim hip-hopie , a jeszcze inny chyba nie do końca zrozumiał o co chodzi w programie, bo wyzwał prowadzących od pedałów za to, że robią sobie jaja z armii (wojska). To oczywiście zupełna bzdura, bo prowadzący wprost uwielbiają te obcisłe, zielone mundurki...
Muzycznie rzeczywiście było ciekawie. Z działu Lao Che poleciało: Godzina W i Hitlerowcy, natomiast z twórczości Armii usłyszeliśmy: Jeżeli..., Poza Prawem i na koniec Dom Przy Moście.