Ma prawo mianować się osobowością i mistrzynią kulinarną, chociaż warsztatem jej pracy nie jest kuchnia w restauracji – jak niektórzy spodziewaliby się – a kuchnia w jednym z warszawskich mieszkań.
Od wielu już lat króluje w tym pomieszczeniu, przygotowując wspaniałe posiłki na co dzień (chociaż takie proste i nieskomplikowane) oraz arcydzieła kulinarne od święta i na wielkie okazje. Mądra, wielce doświadczona, znająca się na rzeczy i chętnie dzieląca się swoją wiedzą z innymi. W ciężkich dla rodziny czasach zawsze potrafiła przygotować coś z niczego. Dzisiaj była gościem Gastrofazy – nie po raz pierwszy zresztą - i dzieliła się swoimi spostrzeżeniami oraz przepisami na dania, które niechybnie mogą lub powinny zaistnieć na wigilijno-świątecznym stole. Babcia Lusia dla Pawła, dla innych – Urszula Dorre, była gościem swojego wnuczka w środowym wydaniu Gastrofazy.
W zależności od regionu i tradycji, zestaw potraw wigilijnych jest różny, aczkolwiek są pewne dania, które zawsze występują tego dnia podczas uroczystej kolacji. Wśród nich nie powinno zabraknąć na pewno ryb i śledzi czy barszczu czerwonego z uszkami, faszerowanymi grzybami albo zupy grzybowej – bo taka też jest nakazana tradycją stołu wigilijnego. Babcia Pawła pamięta, że w jej domu zawsze była przygotowywana ryba po grecku, ryba faszerowana w galarecie i śledzie – takie najzwyklejsze, z cebulką. Obowiązkowym elementem Wigilii jest też kompot z suszonych owoców – śliwek, jabłek, gruszek, moreli, do którego można dodać parę fig. W wykonaniu Babci Lusi nie ma w nim jednakże kawałków kory cynamonowej i goździków, co jest często praktykowane w niektórych domach.
Typowo wigilijną potrawą nie jest zapewne ‘parzybroda’ – danie ze świeżej kapusty, którą po poszatkowaniu gotuje się z dodatkiem soli (i odrobiny cukru), a następnie – gdy kapusta jest miękka - dokłada się do niej ziemniaki, gotuje dalej, by na samym końcu zamienić ją, przy pomocy tłuczka, na gęstą masę i okrasić skwarkami. Będąc potrawą ubogą w składniki, nie jest też daniem typowo świątecznym, ale w tej bożonarodzeniowej rozgrzewce na antenie, jaka odbywała się dzisiaj, Babcia Lusia podała przepis na ‘parzybrodę’, bo to mało znane danie, a jednak zacne. Ubogim daniem nie jest natomiast pasztet, który także i w tym roku zaistnieje na świątecznym stole Babci Lusi, a skoro ma się myśliwego w rodzinie, będzie to pasztet z dziczyzny. Zając na balkonie już wisi i kruszeje.
Należy przyznać, że w ten środowy wieczór w studiu Gastrofazy było ciepło i miło, a przede wszystkim bardzo naturalnie i rodzinnie. Zabrakło może czasu, aby wszystko omówić, ale nie zabrakło Westchnienia Mickiewicza w wykonaniu gościa Gastrofazy...