Dziś w Antyliście leciały najlepsze "wydzwaniane numery" Michała i Kuby, choć nie tylko. Wraz z Michałem Koterski popisał się bowiem odśpiewaniem "Kryzysowej narzeczonej" i był to swoisty sukces, gdyż do tej pory nie znał on słów tej kultowej piosenki.
Prowadzący dzwonili do Lesiaka, prowokując swego rozmówcę do wyznań. Dżentelmen ów miał solidnego kaca i przez to nie mógł wytłumaczyć redaktorom nieporozumienia w źle wykręconym przez nich numerze telefonu. W końcu z wrażenia najpewniej stracił przytomność albo przynajmniej zhaftował się w najlepszym "a day after"-owym stylu.
Kontaktowali się też z aptekarką, u której chcieli zamówić leki przeczyszczające dla Michała Listkiewicza. Dzwonili również jako wojskowi, aby zamówić zmodyfikowany mundur dla oficerów o oczywistej orientacji. Pan z zakładu krawieckiego od razu wyczuł pismo nosem i nie chciał mieć nic wspólnego z wojskowymi wzorami: lila nasturcjami na mieczach i z wzmocnioną (dla bezpieczeństwa) bielizną. Kuba na koniec spytał jegomościa o jego orientację seksualną, po głosie wyczuwając "swojaka".
Następnym pomysłem było wybudowanie poligonu wojskowego dla homoseksualistów w miejscowości Odbyt. W tym celu zadzwoniono do miejscowego sołtysa i choć pani, co odebrała słuchawkę wpierw oświadczyła, że w Odbycie mieszka, to po usłyszeniu, w jakim to celu redaktorzy dzwonią, zaczęła nagle wypierać się swej miejscowości. Zaś na koniec sama nie wiedziała, czy mieszka w Odbycie czy może w odbycie.
Dzwonili również, jako ziomale zza zachodniej granicy, do konkurencyjnej stacji radiowej na Pomorzu, w celu wypromowania na antenie niemieckiej piosenki heimatowo-ludowej, ku swemu ubolewaniu bezskutecznie.