To na razie tylko nieoficjalne wieści, ale Antylista podchwyciła lotny temat i postanowiła dać upust swojej miłości do serialu i aktorów w nim grających. Dostało się Stefenowi Mollerowi, gdyż wg. Kuby właśnie ten aktor (w tej roli Michał) zamknął się w szafie na Chełmskiej w TVP i nie chce wyjść. Z szafy dobiegały żałosne pojękiwania,a telefon został wykonany do ślusarza , aby ten przyjechał i otworzył drzwi. Niestety gość od razu zaczął się smiać, by po chwili zdemaskować chłopaków. Żeby było ciekawiej, podczas czytania korków Kuba zaatakował Michała perfumami niewiadomego pochodzenia, co o mało nie skończyło się masakrą. Potem "bracia Mroczek" dzwonili do Ciechocinka, żeby podreperować zdrowie psychiczne. Pani nie była jednak łaskawa dla nich, a na ich wstawki o serialu i kryształowej kuli pozostała głucha. Stwierdziła, że oni się spodziewają, że wszyscy w Polsce muszą znać braci Mroczków i robić dla nich to co sobie zażyczą. A może ona właśnie telewizji nie ogląda i nie musi ich znać. Wpędziła tą wypowiedzią chłopaków w histerię, Michał zaczął krzyczeć czy wie co to jest depresja. Na koniec powiedział Z jak Zło. Kolejna była Małgorzata Kożuchowska, która w rozpaczy stanęła na gzymsie 4 piętra i chciała skakać. Michał dzwonił jako strażak, do firmy drabiniarskiej, gdyż strażacka drabina zacięła się i potrzeba szybko inną. Gość mimo wrzasków i próśb nie był w stanie pomóc, nie miał tak długiej drabiny i akcja ratownicza zakończyła się "tragedią". Aktorka czyli Kuba spadła, i powiedziała "mówiłam, że skoczę". W końcu zadzwonili do kamieniarza i zamówili dla TVP tablicę nagrobkową, aby uczcić zejście serialu z anteny. Niestety gość nie robił w marmurze, więc chłopcy podziękowali i stwierdzili, że oni mają gościa od parapetów to on im zrobi.