Dzisiaj w konfesjonale Antyradia zaistniał Bogusław Kaczyński - wielka osobowość telewizyjna, ulubieniec publiczności, autor wielu publikacji, audycji radiowych oraz programów telewizyjnych na temat muzyki poważnej. On miał właśnie zrobić rachunek sumienia i szczerze żałować przed Tomkiem Kinem za swoje grzechy. Zapowiadało się, że łatwo nie będzie ani wielebnemu, ani gwiazdorowi telewizji. Bogusław Kaczyński przyznał, że nie ma w zasadzie wad, nie ma też na swoim sumieniu aż tylu grzechów, żeby czuć się nimi obciążony. Chyba, że za grzech uzna się pracę, której poświęcił całe swoje życie. I chociaż jej widocznymi efektami są sukcesy i deszcz nagród - a to przecież bardzo dobry powód do tego, aby być pysznym - Bogusław Kaczyński pychy w sobie nie postrzega. W wypełnianiu ziemskiego posłannictwa zdarzały mu się i porażki, a to z kolei jest doskonałym powodem do popełnienia grzechu gniewu. Jako typowego zodiakalnego Byka, bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi i tym samym wpędzić w gniew. Tak więc, to jest pewne, że od grzechu gniewu nie jest wolny. Nie jest pyszny i nie jest też chciwy. Nigdy swojej pracy nie przekładał na kwestie materialne, nie przywiązywał do nich większej wagi, chociaż jako pracoholik pracuje bardzo dużo i nie pamięta, kiedy po raz ostatni miał urlop. No cóż, wychodzi na to, że Bogusław Kaczyński to po prostu dobry, szczery i uczciwy człowiek, bardzo szarmancki i rycerski, dżentelmen, który od wielu lat oczarowuje publiczność i porywa tłumy. Czyżby do konfesjonału Tomka Kina trafił przez pomyłkę? |