Dzisiejsze spotkanie z przygodą w ramach PPPP (postmodernistycznego pasma poszukiwaczy przygód) odznaczało się wyjątkową intensywnością i bogactwem doznań.
Nie bez powodu. Dreszczyka emocji dostarczył znowu gość Stołu Z Powyłamywanymi Nogami, tym razem dlatego, że uprawia na co dzień - nie da się ukryć - bardzo niebezpieczny zawód. Był nim Dariusz Bohatkiewicz - dziennikarz telewizyjny, dość mocno doświadczony w dziedzinie, w jakiej specjalizuje się od paru dobrych lat. Dla wielu wystarczy samo wymienienie nazwiska, żeby wiedzieć o co chodzi, dla niewtajemniczonych podaję dla porządku, iż kolega Pawła po mikrofonie jest korespondentem wojennym, pracującym dla TVP.
Niebezpieczne zawody, zajęcia i pasje, którym towarzyszy ryzyko i gwałtowne wyzwalanie się adrenaliny, wzbudziły ogromne zainteresowanie słuchaczy (czytaj: poszukiwaczy przygód, zgromadzonych przy AntyRadiowym stole bez nóg). Niektórzy nie wyobrażają sobie życia bez dreszczyka emocji, bez odrobiny brawury oraz ryzyka. To ich mocno kręci i dlatego na własne życzenie szukają przysłowiowego guza na głowie, wystawiając się na niebezpieczeństwo. Zupełnie jakby byli pozbawieni świadomości lub byłoby im mało tego, że tak naprawdę, codziennie ryzykuje się życiem w wielu prozaicznych sytuacjach, więc po co dodatkowy kopniak? Z drugiej strony należy jednak przyznać rację tym, którzy twierdzą, że jak ktoś ma pecha, to i w drewnianym kościele cegłówka na głowę mu spadnie... Wszystko i wszędzie zdarzyć się może.
Poziom adrenaliny potrafi gwałtownie wzrosnąć w różnych okolicznościach. Najczęstsze - poza uprawianiem niebezpiecznego zawodu (chociażby górnika, policjanta, kaskadera, rajdowca, ratownika górskiego, reportera wojennego) - zdarzają się w niektórych dyscyplinach sportowych, niekoniecznie uznawanych przez ich wielbicieli za ekstremalne. Skoki ze spadochronem, wspinaczka po skałkach, paralotniarstwo, skoki na bandżi – to są te chwile, dla których (podobno) warto żyć... choćby po to, aby mieć co wnukom opowiadać. Są i takie sytuacje, doprowadzające docelowo do wzrostu poziomu adrenaliny, które nie wymagają dużego nakładu sił. Ot, wystarczy powiedzieć swojej partnerce życiowej, że ma się romans i czekać na reakcję, schowawszy się przedtem pod szafę. Można także wyjść na cypryjską ulicę w T-shircie z turecką flagą, albo przeżywać bardzo mocno swój występ w teatrze amatorskim. Te i wiele innych sytuacji mogą wyzwolić w człowieku hektolitry adrenaliny.
Przejdźmy jednak do dzisiejszego gościa, który zdecydował się zostać reporterem wojennym i docierać tam, gdzie zdecydowana większość społeczeństwa (o zdrowych zmysłach) nie chciałaby pojechać, nawet jeśli stoi za tym chęć pokazania innym prawdy i rzeczywistej sytuacji - tragedii, śmierci, zniszczeń, spowodowanych działaniami wojennymi. Ludzie wybierający ten zawód są świadomi czyhających na nich niebezpieczeństw, strach nie jest im obcy. Nie są samobójcami, nie szukają mocnych wrażeń, nie robią tego dla kasy ani po to, aby komuś zaimponować. Jest to na pewno w jakimś stopniu ciekawość i chęć znalezienia się w tych ważnych miejscach na świecie, gdzie coś istotnego dzieje się, ale niekoniecznie występowania w tychże jako główne ich postaci. Są normalni, nie stuknięci, posiadają w sobie mniejszą lub większą wrażliwość oraz odporność, bardzo często chce im się najnormalniej w świecie płakać... bo nie raz nie da się inaczej, bo osłabia bezsilność, z którą muszą się konfrontować.
Dariusz Bohatkiewicz znalazł się parę razy w sytuacji, zagrażającej życiu - ostatnim razem parę dni temu, kiedy to został aresztowany przez osetyjską milicję i rosyjskie wojska. Nie zamierza jednakże zmienić swojego zawodu korespondenta wojennego i stać się dziennikarzem, któremu przyszłoby relacjonować to, co dzieje się w polskiej polityce i w Sejmie. To nie dla niego zajęcie. Brakowałoby mu tego specyficznego dreszczyka emocji. Czasu nie cofnie, ale gdyby mógł, chciałby zrelacjonować światu wojnę w Wietnamie oraz poznać kulisy zamachu na Papieża. Póki co wybiera się na Białoruś, potem do Gruzji, a potem gdzieś tam jeszcze, gdzie będzie działo się coś interesującego, co będzie mógł przybliżyć polskim telewidzom. Taki zawód, ktoś to musi robić...
Dzisiejszy Stół Z Powyłamywanymi Nogami można odsłuchać tu: KLIK.