Bracia Campana, brazylijscy designerzy, w kwietniowej Machinie, to dzisiejsza inspiracja dla redaktorów, Witolda 'Vito' Odrobiny i Przemysława 'Jah Jah' Frankowskiego. Co wiemy o Brazylii, a czego nie? Dziś była okazja, by to sprawdzić.
Nie mogło się obyć bez przewodnika, którym dziś przez pierwszą godzinę był Marcin Jagodziński, prezes Stowarzyszenia Kultury Brazylijskiej, czyli człowiek jak najbardziej na miejscu do oprowadzania nas po tym ciekawym kraju. Kraju, jak się okazało, ogromnych kontrastów, gdzie żyją ludzie obrzydliwie wręcz bogaci obok tych najbiedniejszych, którzy cierpią głód. "Obok" jest w tym przypadku dosłowne. Jak opowiadał nasz gość, dzielnice interesów wielkich, jak wieżowce, w których się je ubija, sąsiadują z fawelami, czyli brazylijskimi slumsami, których mieszkańcy, aby przeżyć przyłączają się do różnych gangów. Charakter tego świata pokazuje film "Miasto Boga", ale jak nasz gość powiedział poza anteną, rzeczywistość jest jednak o wiele gorsza i bardziej okrutna.
A czym takim różnią się Brazylijczycy od Polaków? Stosunkiem do życia. W Polsce na ulicy widać szarość, częściej powagę niż śmiechy i pogoń za pieniądzem, natomiast tam ludzie cieszą się życiem, są radośni... i pełni seksu. To nie jest dla nich temat tabu. Nie ma też zwyczajów typu "dopiero po trzeciej randce", jeśli ludzie się sobie podobają, to idą do łóżka. Najbardziej czuje się ten klimat w czasie słynnego brazylijskiego karnawału w Rio. Niestety złą stroną tej ogólnej "chuci" jest rozprzestrzeniający się wirus HIV. W Brazylii walczy się z tym problemem, do tego bardzo skutecznie, rozdając prezerwatywy w czasie tej największej imprezy karnawałowej na świecie.
Czy w Brazylii można znaleźć coś nietypowego? Pewnie jak wszędzie, tu np. straż miejska zamiast wlepiać mandaty za złe parkowanie, zbiera groźne gady i płazy i wywozi je poza miasto. Okazało się także, że Polacy mają duży wkład w budowanie tego kraju, a dokładnie w wycięcie sporej części brazylijskiej dżungli i kontakty z Indianami. Obecnie również wpływamy na kulturę brazylijską, bo jak się okazało, bardzo popularne jest tam stare polskie reggae. Przykładem, odnaleziony tak daleko od ojczyzny, plakat zespołu Robotobibok. Brazylijczycy udowadniają światu, że są prawdziwym, światowym mocarstwem. Poza znaną powszechnie kawą, uprawiają trzcinę cukrową, z której przyrządza się narodowy alkohol - cachaça (czyt. kaszasa), wydobywają ropę, uran, inwestują w ekologiczne źródła energii. Są także pewnego rodzaju opozycją do USA. Kiedy wprowadzone zostały szczegółowe kontrole na lotniskach po zamachach z 11. września, Brazylia odpowiedziała tym samym, ale tylko w stosunku do Amerykanów. Mimo wszystko, ten egzotyczny kraj boryka się z ekonomicznymi problemami, wspomnianymi różnicami między bogatymi, a biedotą faweli i bezrobociem.
Znany jest natomiast drugi, po piłce nożnej, narodowy sport Brazylii, czyli capoeira. Jest to połączenie tańca ze sztuką walki, a przy tym swoisty nośnik, który rozpropagował kulturę brazylijską na świecie. Jak opowiadał Dariusz Buła z klubu sportowego CAPOEIRA, ten rodzaj sztuki samoobrony rozwinęli niewolnicy pracujący w Brazylii, którzy pod pozorem tańca, ćwiczyli ciosy. Jest to sport bardzo widowiskowy, dzięki dużej ilości salt, przewrotów, wysokich kopnięć, wprowadzonych przez mistrza tej sztuki, Mestre Bimba. Najlepsi, spośród walczących noszą białe spodnie, co ma symbolizować, że są tak dobrzy, że nigdy nie dotkną ziemi, by je zabrudzić. Pan Dariusz powiedział także co nieco o instrumentach muzycznych towarzyszących pokazom capoeiry, z których najważniejszym jest berimbau, czyli rodzaj łuku z niewielkim pudłem rezonansowym na dole (KLIK). Z innych sportów walki wymienić należy brazylijskie jujitsu, które jest ponoć najlepszym stylem do walki w parterze, a jego elementy znalazły się nawet w słynnej krav madze, która łączy najskuteczniejsze elementy różnych stylów.
W programie był także czas na pytania do ekspertów o takie symbole Brazylii, jak kawa i samba. Łukasz Zieliński, specjalista w dziedzinie parzenia kawy, potwierdził, że napój ten, przyrządzany z ziaren pochodzących z brazylijskich kawowców, jest dobry gatunkowo, choć stosunkowo delikatny w smaku w porównaniu z odmianami z innych krajów. Do tańczenia samby zachęcał Piotr Galiński, znany najbardziej jako juror "Tańca z Gwi(a)zdami". Wersja towarzyska nie jest trudna, a spróbować potańczyć mogą szczególnie panie, gdyż to one, jak pan Piotr powiedział, mają predyspozycje do samby.
A piłka nożna dalej popularna w Brazylii? Mariusz Piekarczyk, piłkarz i menedżer, grający właśnie tam mówił, że jest to niemal jak religia. Codziennie są jakieś mecze, w telewizji codziennie można znaleźć transmisje. Zatem nic dziwnego, że kraj ten generuje taką potężną liczbę piłkarzy.
Na koniec programu krótka sonda uliczna, z czym Polakom kojarzy się Brazylia. Z piłką nożną, Sepulturą, sambą, kawą, Amazonką, Rio, nagimi kobietami... Mam nadzieję, że po tym odcinku Antyradio-Machiny, świadomość nasza o tym kraju wzrośnie, szczególnie, że dzisiejszy gość, Marcin Jagodziński zaprosił na 8. września do Warszawy na 5. Festiwal Kultury Brazylijskiej.
PS. A brazylijskiej muzyki dziś mało było. Roots Bloody Roots Sepultury ucięte po 30 sekundach (argh!), lekko plemienne Earth Intruders Bjork i Samba Pa Ti Santany (Meksykanina zresztą) to wszytko, co dziś dostaliśmy. Czy nie można było popuszczać trochę wiecej Sepultury lub Soulfly'a? Na pewno znalazłyby się takie kawałki, po zagraniu których wysoki blondyn nie musiałby zamykać stacji.
PS2. A jak tam nasze Czułe Dranie? Poczuj się jak pryszczaty internauta i wypowiedz się na naszym forum w odpowiednim temacie -> KLIK