 Jeszcze parę lat temu miał sylwetkę ‘misia’, nadwagę i... 125-kilogramowe kompleksy. I chociaż dzieci lubią misie (a misie lubią dzieci), to dzisiejszy gość Pawła, mimo wszystko, chciał wyglądać inaczej.
Cezary Żak – danie główne poniedziałkowej Gastrofazy – jest aktorem bardzo lubianym przez widzów i nie jego wygląd decyduje o tej sympatii, a to, co sobą daje. Popularność zdobył dzięki sitcomowi Miodowe lata (wystąpił w nim razem z Arturem Barcisiem), chociaż na swoim koncie ma kilkadziesiąt różnych innych ról filmowych – fakt, w większości przypadków jednak epizodycznych. Swoją pierwszą główną rolę odegrał w filmie Ranczo Wilkowyje, który niebawem będzie miał swoją kinową premierę. Jest to pełnometrażowa wersja popularnego serialu telewizyjnego, który na małym ekranie odniósł duży sukces. Należy spodziewać się, że równie dobrze zostanie odebrany w kinach, a dzięki temu, odtwórca głównej w nim roli - dzisiejszy gość Gastrofazy – będzie dostawał więcej propozycji od reżyserów i coraz częściej pojawiał na dużym ekranie, niekoniecznie w epizodach i niekoniecznie w rolach komediowych. Chociaż i teraz nie narzeka na brak pracy i dlatego nie wszystkie propozycje przyjmuje. Nie narzeka też na brak popularności, a komplementy, pochwały i oklaski sprawiają mu niekłamaną przyjemność. No, ale który aktor tego nie lubi? Szczególnie, jak jest zodiakalnym Lwem...
Co by nie było, Cezary Żak emploi ma bardzo bogate. Grał księdza, wójta, tramwajarza, znarkotyzowanego esesmana i wiele innych postaci. Gotów jest podjąć się każdej roli – nawet psychopaty, zboczeńca czy zwyrodnialca, pod warunkiem, że będzie dobrze napisana. To przecież wyzwanie dla aktora. Trochę marzy mu się rola lekarza – nawet w serialu, bo – jak mówi - zawsze interesowała i pociągała go medycyna. Umie ludziom patrzeć w oczy i rozmawiać z nimi, potrafiłby więc doskonale wczuć się w taką rolę. Nie przez przypadek w domu uchodzi za ‘lekarza rodzinnego’... raczej z powołania niż z wiedzy medycznej, bo tej mu trochę brakuje, chociaż zastrzyki umie robić.
Poza filmem realizuje się w teatrze. Od desek scenicznych zaczynał swoją karierę po ukończeniu wrocławskiej szkoły teatralnej, chociaż była to rola Gucia w przedstawieniu dla dzieci, a nie Hamleta czy Otello – czego raczej spodziewają się adepci sztuki aktorskiej, opuszczając mury takiej szkoły. Przez pewien czas kosztował życia estradowca, ale tego rodzaju aktywność zawodowa nie była (i nie jest) jego żywiołem. Czuł niedosyt, czuł, że nie rozwija się, chciał grać w teatrze. Lat spędzonych na estradzie jednak nie żałuje – nauczył się obcowania z publicznością, co w zawodzie aktora też jest ważne.
Cezary Żak sukcesy osiąga i w innych dziedzinach, śmiało można powiedzieć, że niemalże spektakularne. To naprawdę widać, to się rzuca w oczy. Trudno przecież nie zauważyć, że aktor schudł (okazało się, że w ciągu trzech lat pozbył się trzydziestu kilogramów) i nadwagę zamienił w strzelistą sylwetkę. Zawsze motywację miał dużą, zawsze chciał być szczuplejszy, ale – niestety - wielokrotne próby walki z kilogramami przy pomocy diet wszelakich nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Jeśli nawet chudł, to błyskawicznie znowu przybierał na wadze. Aż w końcu udało się, bo zmienił menu, tryb życia i nawyki jedzeniowe. Swoje doświadczenia, spostrzeżenia i wrażenia opisał w książce.
Do zrealizowania ma jedno niespełnione pragnienie – chciałby mieć dom nad morzem (polskim Bałtykiem), z widokiem na wodę. Morze uwielbia – i to rozszalałe, i to spokojne. Świetnie nad nim odpoczywa. Ot, z Cezarego Żaka wychodzi romantyczna natura... Póki co, mieszka pod Warszawą i oddaje się aktorstwu, bez którego trudno byłoby mu wyobrazić sobie życie.
Dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać na stronie www.gdziezjesc.info/gastrofaza.htm. |