Dzisiaj tylko my i Paweł przy stole z powyłamywanymi nogami, a pomiędzy nami temat, który okazał się być wcale nie taki łatwy, jakby wydawało się na początku. Jego trudność polegała głównie na tym, że nie wiadomo było tak dokładnie jak go ugryźć i z czym go konsumować. Z jednej strony bardzo wyraźnie kojarzy się z czymś, co jest zakazane, niewygodne do poruszania w dyskusji, drażliwe, nieraz bardzo krępujące lub wstydliwe, ale z drugiej strony nieodparcie przywołuje w myśli skojarzenie z... hipokryzją lub brakiem dobrego wychowania. Zarówno w jednym, jak i drugim aspekcie nie można nie zauważyć, że dzisiejszy temat dotyczy spraw ludzkich, z którymi każdy może spotkać się codziennie. Co takiego rzucił Paweł na stół? O co chodzi? O tabu. Tabu jako zjawisko społeczne.
Co stanowi przedmiot rozmów zakazanych lub drażliwych Polaków? Jakie warunki muszą spełniać tematy, aby o nich się nie mówiło lub mówiło niechętnie? Niektórzy biesiadnicy podeszli do sprawy ogólnikowo, inni z kolei bardzo precyzyjnie. Jedno jest pewne: tabu ma zawsze wymiar społeczny, w przeciwnym razie przestaje być tabu. Myślimy i mówimy o tabu, gdy przemilczamy świadomie lub nieświadomie, dobrowolnie lub pod jakimś ‘przymusem’ pewne tematy ze względu na brak społecznego przyzwolenia na ich poruszanie – oczywiście z różnych przyczyn. Tematy te mogą mieć podłoże historyczne, religijne, polityczne albo też obyczajowe.
Istnieje tendencja nazywania tabu wszelkie sprawy, które w jakiś sposób są niewygodne dla nas, bo mogą obrazić, upokorzyć, skrępować, spowodować zalanie się łzami lub wywołać wstyd. Każdy ma prawo mieć swój własny temat tabu (jak na przykład ‘wujaszek Paweł na wyłączność’), bo to w końcu kwestia bardzo indywidualna. Często jest tak, że to, co jest naszym tabu, dla innych może okazać się być tematem najnormalniejszym w świecie, powszechnym, zwykłym, nie rażącym i nie bulwersującym w żaden sposób. Niektórzy w ramy tabu nie wkładają zupełnie polityki czy spraw Kościoła i kleru i swobodnie na te tematy dyskutują, dla innych będą to tematy ‘nietykalne’, których zupełnie nie powinno się poruszać.
Funkcjonuje całkiem dobrze cała grupa tematów tabu z kręgu obyczajowości. Dla wielu Polaków takim tabu jest chociażby seks, będący z natury rzeczy tematem bardzo intymnym. Nie chodzi tutaj o to, że wstydem lub niezręcznością jest rozmawianie na tematy łóżkowe jako takie, wymienianie doświadczeń czy komentowanie praktyk seksualnych lub wyglądu i rozmiarów niektórych części ciała. To nie tabu, bo przecież o tym się rozmawia. Tabu natomiast mogą być - w opinii niektórych - dewiacje seksualne, homoseksualizm, impotencja, aborcja lub bezpłodność.
Innym tematem z kręgu tabu obyczajowego są zarobki. Konia z rzędem temu, kto otwartym tekstem i bez zahamowań o tym mówi. W niektórych firmach, szczególnie prywatnych i dobrze prosperujących, apanaże, premie i inne na(d)grody są ściśle utajnione. Chyba po to, żeby nie psuć sobie nawzajem krwi, nie wywoływać zawiści i zazdrości. Inna rzecz, że zarobki mogą rzeczywiście ranić, jak każda kwestia, która jest ‘uznaniowa’.
Niektóre tematy, będące typowym ‘trupem w szafie’, a więc ukrywaną tajemnicą rodzinną, pociągają za sobą złożone problemy społeczne. Należy do nich chociażby przemoc w rodzinie. Na takie tematy należy obowiązkowo mówić i nagłaśniać w dyskusji ogólnospołecznej, a ofiary przysłowiowej ‘przesolonej zupy’ powinny pozbywać się wstydu, jakie może wywołać publiczne pranie brudów i nie robić z tego swojej głęboko skrywanej tajemnicy.
No i kto powie, że o tabu łatwo dyskutować, skoro termin ten oznacza niejako... zakaz mówienia? Mówić nie, (od)słuchać można. Tym razem chodzi o możliwość odsłuchania dzisiejszego Blatu – nagrany jest TU.