Piosenkarka, aktorka, skandalistka i wyjątkowa smakoszka - przede wszystkim... życia - była dzisiejszym gościem Pawła w Gastrofazie.
Córa ziemi będzińskiej, od siedmiu lat 'warszawianka'. Postać wielce kontrowersyjna, przez wielu traktowana jako symbol wulgarności. Mówi się o niej, że jest zadeklarowaną imprezowiczką (pierwsza dama na salonach), trochę zdzirowatą, owijającą facetów wokól jednego palca. Znana przede wszystkim z telewizyjnego serialu Samo życie oraz paru innych filmów produkcji polskiej. W teatrze nie występuje – najwidocznie ją nie kręci. Nie aktorstwo jednak najbardziej bliskie jest jej sercu, a muzyka i kariera piosenkarki. W tym kierunku pcha ją serce, co jest niezbyt dobrze odbierane w środowisku aktorskim – jak sama przyznaje. Ona jednak nie zwraca za bardzo na to uwagi i swoim ambicjom zostania wokalistką poświęca się z pasją i determinacją. Pracuje właśnie intensywnie nad pierwszą solową płytą, myśli o karierze zagranicznej. Kto zacz? Tak, tak... chodzi o Monikę Jarosińską.
Dzisiejszy gość Pawła uwielbia życie i jego smaki, nie boi się czerpać z niego całymi garściami. Lubi zwiedzać, lubi odwiedzać – głównie obce kraje. Najbardziej egzotyczną podróżą, jaką odbyła (i to całkiem niedawno) był wyjazd do Japonii i Indii. Jednym i drugim krajem jest zachwycona, a szczególnie Indiami. Nie wiedzieć dlaczego, Kraj Kwitnącej Wiśni trochę inaczej sobie wyobrażała, ale to co zobaczyła, stanowi naprawdę bardzo miłe wrażenia. W japońskich restauracjach z przyjemnością smakowała, jadając różne dziwności, których nazw nie jest w stanie nawet powtórzyć. Próbowała też na miejscu sushi, którego obecność na japońskich ulicach jest tak oczywista i częsta, że trudniej byłoby wskazać miejsce, gdzie zawijańca nie można byłoby dostać. Bardzo urzekły ją Indie, a szczególnie Bombaj, gdzie spędziła trzy tygodnie. Lubi wracać wspomnieniami do tej podróży. Wrażenia, w tym kulinarne, są nie do zapomnienia. Nie potrafi opisać słowami tych wszystkich smaków i zapachów, z którymi spotkała się przebywając w Indiach.
Monika Jarosińska i mężczyźni... To nieodłączne skojarzenie. Ludzie twierdzą – a szczególnie złośliwe i zazdrosne kobiety, iż ta seksowna - należy przyznać – blondynka (przefarbowana z szatynki) zawsze otoczona jest tysiącami mężczyzn i że wiedzie wyjątkowo bogate życie seksualne. Prawda taka, że jest singielką, niekoniecznie z wyboru. Romanse jej się zdarzają, marzy jednak o poważnym związku. Jeden już zaliczyła w swoim życiu, ale rozpadł się niespodziewanie. Bardzo wtedy cierpiała. Z tego smutku nie mogła nic jeść i w przeciwieństwie do wielu, którzy w takich sytuacjach stres 'zajadają', ona nie mogła patrzeć na jedzenie. Bardzo wtedy schudła.
Uwielbia gotować. Jest zodiakalnym Bliźniakiem, a tym podobno w kuchni wszystko wychodzi – po prostu dobrze gotują. Lubi eksperymenty w kuchni i oddaje się im, jak przyjdzie jej przygotować coś do jedzenia. Nieczęsto to bywa, gdyż dla siebie samej nie lubi gotować – chociażby dlatego, że zawsze przygotuje za dużo jedzenia, które potem musi wyrzucić. Jednym z bardziej ulubionych jej dań jest zielone curry z piersi kurczaka na sposób azjatycki – z trawą cytrynową i mleczkiem kokosowym. Wydaje się, że na kolana mogłaby także rzucić swoją szarlotką. Z dzieciństwa nie pamięta żadnych konkretnych smaków, do których wracałaby z jakimś sentymentem czy upodobaniem. Ot, było to widocznie normalne, proste, będzińskie jedzenie, nie wyróżniające się niczym szczególnym...
Na równi z gotowaniem, lubi swoją pracę. Kręci ją. Najbliższe plany zakładają wydanie wspomnianej płyty solowej, co będzie absolutnym usatysfakcjonowaniem jej ambicji. W dalszym ciągu będzie grała w serialu Samo życie, chociaż marzy jej się rola komediowa (potencjał jest). Będzie także bywała... na salonach i na stronach serwisów plotkarskich, typu Pudelek. No cóż, ten rodzaj tak ma...