 Przed głównym tematem oczywiście czas na przegląd prasy i wydarzeń weekendowych. Było więc o niewidocznym prezydencie na uroczystościach państwowych, o eksporcie polskich bobrów (tu mnóstwo skojarzeń prowadzących) i o utyciu Tomasza Kammela o jakieś 1500 gram. Nie zabrakło też informacji o sztuce „Wyścig spermy” z małym udziałem Kuby i Michała.
Wystarczyły 3 dni, a w Polsce cudów przybyło. Jak nic ich sprawcą musiał zostać okrzyknięty Donald Tusk. Lista owych cudów jest imponująca: SLD wybaczyło mariaż Leszka Millera z Samoobroną, nowy premier i stary prezydent podali sobie dłonie i obyło się bez ofiar, a młodzi Polacy rzucają pracę za granicą i wracają na łono ojczyzny. I nie będziemy musieli już oglądać „Przebojowej Nocy”, bo program schodzi z anteny. Szaty z desygnowania Donalda na premiera były tematem rozmowy prowadzących z księdzem. Chodziło o dalsze wystawianie ich w danej parafii ku uciesze wiernych. Jednak rozmówca nie był zbyt rozgarnięty i usilnie chciał łączyć proboszczem, w końcu odłożył telefon. Odnaleziony w internecie kurs cudów spowodował, że chłopcy zgłosili się, jako zaufani Donalda Tuska, pod wskazany numer w celu zebrania bliższych informacji. Kurs liczy 365 lekcji i jest skierowany do osób, które tak chcą wyćwiczyć swój umysł, aby rzeczywistość znalazła się w ich rękach. Pani nie gwarantowała skuteczności tego kursu i była bardzo ciekawa w czyim to imieniu występują dzwoniący. Oczywiście Michał nie chciał tego ujawnić, ale przypadkiem wyrwało mu się premier. Kuba dociekał, jak szybko można zauważyć efekty kursu. Rozmówczyni nie mogła tego określić, na co Kuba bardzo się zasmucił. Pomysł nietypowej sesji zdjęciowej skłonił Michała do zadzwonienia do firmy „Foto Impresja”. Oczywiście wszystko wychodziło od członków PO i dotyczyło zdjęcia płomieni z ogniska układających się w postać lub twarz. Fotograf był chętny, potrzebował jedynie skontaktować się ze swoimi grafikami. Cudowne uzdrowienie Januszka spowodowało, że jego ojciec zadzwonił do kancelarii premiera z prośbą o zorganizowanie kolejnej wizyty u Donalda Tuska. Do tej pory nic nie pomagało, leki, rehabilitacja, ojcowie paulini, a nawet uzdrowiciel Zbigniew Nowak. Dopiero wizyta na Placu Defilad i przypadkowy kontakt z premierem spowodował cofnięcie choroby, ale nie do końca. Pani poinformowała, że premier jeszcze się nie przeprowadził, ale postara się czegoś dowiedzieć. Michał polecił Januszkowi zaśpiewać piosenkę skoro odzyskał mowę, ale Kuba nie wytrzymał i po kilku sekundach parsknął śmiechem. Efekt tego telefonu był nawet słyszalny przy czytaniu korków, a właściwie spowodował że nie było informacji o szczytowaniu. Chłopaków zainteresowały dewocjonalia i jako hurtownia chcieli sprzedawać obrazki św. Franciszka Donalda, do których było dofinansowanie z UE po 2 euro. Pan ze sklepu był zainteresowany, najpierw pytał o rozmiar i możliwość obejrzenia. Michał podał stronę cudownie uzdrowionego Januszka Misiury, a poza tym Kuba podał, że w TVN24 można oryginał obejrzeć. |