Dzieci ją kochają, a ona kocha dzieci. Śpiewa głównie dla nich, chociaż potrafi porwać i dorosłych, jako że jej koncerty łączą pokolenia i wciągają do wspólnej zabawy małych i dużych.
Majka Jeżowska - jedna z najpopularniejszych polskich piosenkarek, ulubienica dzieci i ich rodziców, była gościem Pawła w środowej Gastrofazie. Podana została w sosie własnym, jako danie główne audycji.
Artystka, kompozytorka, piosenkarka, reżyserka – każdy z tych zawodów uprawia na co dzień i od święta, dając niezliczoną liczbę koncertów, nagrywając płyty, komponując swoje przeboje i reżyserując własne widowiska estradowe i telewizyjne. Sprzedała setki tysięcy płyt, które zawsze rozchodziły się jak świeże bułeczki – jest zdobywczynią kilku złotych, a także platynowej płyty. Jak sama twierdzi, nagród w gruncie rzeczy dużo nie ma - w sensie statuetek za wyśpiewane pierwsze, drugie czy trzecie miejsca na różnych festiwalach, które mogłaby gdzieś wyeksponować, ale w tamtych czasach, gdy wygrywała je, nie obdarowywano laureatów ‘karolinkami’ czy innymi statuetkami. Tak więc dodatkowej półki na nagrody nie potrzebuje, złote płyty powiesiła na ścianie, a Order Uśmiechu – elitarne, wspaniałe odznaczenie, jakie przyznały jej dzieci – leży w szufladzie (komody). Piosenki, to oczywiście nie koniec jej działalności dla najmłodszych. Majka Jeżowska od paru lat jest Ambasadorem Dobrej Woli przy UNICEF-ie. Znana też jest ze swojej działalności charytatywnej na rzecz dzieci.
Artystka w życiu zawodowym, prywatnie gospodyni domowa i niezła kucharka, o czym mógł przekonać się guru kulinarny AntyFanów. Pełne uznanie w jego oczach znalazły zarówno rydze marynowane w occie balsamico (zbierane bladym świtem w nowosądeckich lasach i przekazane do Warszawy ekspresową pocztą 'autobusową' tego samego dnia), jak i tiramisu. Oba przysmaki wyraziście degustował na antenie.
Wracając do piosenek... Inspiracji do nich szuka w świecie. Wszystkie swoje największe przeboje napisała w Chicago, gdzie mieszkała przez 12 lat u boku amerykańskiego gitarzysty Toma Logana, umiejętnie godząc życie rodzinne w USA z karierą muzyczną w Polsce. Sporo się tam nauczyła, jeśli chodzi o zawód i... życie. Pierwszym poważnym krytykiem i cenzorem jej twórczości był zawsze syn Wojtek, dla którego głównie piosenki powstawały.
'Żuk', 'Cycor', 'Jeżosia', 'Jamajka' (to następna pajda ‘imion’, nadanych jej przez przyjaciół) jest prawdziwą kosmopolitanką. Parę krajów w swoim życiu już zaliczyła – w tym takie ‘atrakcje’, jak Australia, Nowa Zelandia, Tajlandia, Borneo. Najlepiej czuje się w klimacie azjatyckim (i afrykańskim). Jest ciepłoluba, źle znosi listopadową szarugę w Polsce. Metropolie i ich zabytki ma poza sobą, teraz woli rajskie miejsca z błękitnym morzem i rozłożystymi palmami. Nie jest typem globtroterki, która z plecakiem na plecach pokonywałaby niedostępne miejsca (lub szczyty), skoro można poleżeć i wygrzać się na plaży...
Podróżując – degustowała. Lubi sushi, lubi seafoody (czyli owoce morza), szczególnie, gdy są pikantnie doprawione. Ekstremy typu mrówki, chrząszcze, węże nigdy nie jadła i nie chce mieć takich doświadczeń. Nie popija w zasadzie – alkohol jej szkodzi, chociaż lubi posączyć sobie białe wino. Od czerwonego boli ją głowa. Przy okazji... Jeśli chodzi o inne używki, to przyznaje się do ziół, ale było to wieki całe temu. Spróbowała z ciekawości.
‘Piosenkarka dla dzieci’ chwilowo odpoczywa, zablokowała się na granie i komponowanie. Takie burn out zdarza się każdemu artyście, ale w jej przypadku to chwilowe. Wie, że dzieci czekają na nią, na jej piosenki i koncerty, a ona tak bardzo przecież lubi okazywać im ciepło i dawać im swoje serce.
Dla porządku przypominam, że dzisiejszą Gastrofazę, jak i poprzednie wydania tej audycji, można odsłuchać stronie www.gdziezjesc.info/gastrofaza.htm.