Machina w zapładnianiu jest niezmordowana! Dzisiejszy temat redaktorzy w składzie: Przemysław 'Jah Jah' Frankowski i Witold 'Vito' Odrobina wzięli z artykułu z marcowej Machiny "Album nie umiera". Dotyczy on takiego archaizmu, jakim jest dziś płyta analogowa. No właśnie, czy jest to przestarzały wynalazek? Zdania były podzielone...
Podzielone zarówno w mailach, jak i w studiu. Jah Jah dzierżył czarną płytę jak tarczę broniąc winyli, Vito miał tarczę mniejszą, stosownie do wielkości, ale za to srebrną. O dziwo, słuchacze w większości byli za płytami winylowymi. Podobnie jak Piotr Metz, redaktor naczelny Machiny, który w swoich zbiorach posiada tysiące płyt winylowych. Wcześniej Jah Jah w studiu, a potem pan Piotr pochwalił dawne okładki, które były duże, można było na nich zmieścić więcej szczegółów, a do tego były prawdziwymi dziełami sztuki. Naczelny Machiny odpierał też argumenty przeciwników winyli, którzy narzekali, że nie można sobie wybrać dowolnej ścieżki. Twierdził, że decyzja, w jakiej kolejności utwory pojawią się na albumie, zajmowała zespołom sporo czasu, zatem porządku tego nie należało zaburzać i słuchać tak, jak artyści to sobie założyli.
Inne zalety czarnej płyty to jej charakterystyczny zapach tuż po wyjęciu z pudełka no i przede wszystkim jakość dźwięku. Mimo trzasków, na drodze przetwarzania dźwięku nie ma żadnych elementów przetwarzania sygnału analogowego na cyfrowy. Znaczy to tyle, że na płycie analogowej rejestrowane jest niemalże dokładnie to, co można usłyszeć na żywo. Fakt ten doceniają audiofile wśród których wielu pozostało wiernym temu rodzajowi zapisu. Zaletą także jest możliwość palenia płytami winylowymi w piecu, co odkryła babcia pewnego słuchacza. Z jego punktu widzenia była to jednak niewątpliwie wada.
Żeby nie było tak różowo z tą jakością to dodać należy, jak donosili słuchacze, że na początkowych ścieżkach igła idzie pod innym kątem niż na końcowych, co przekłada się na różną jakość. Tak samo negatywnie wpływa różna prędkość liniowa igły - im bliżej środka, tym mniejsza. Tylko żeby nikt nie myślał, że dźwięk zwalnia, albo staje się niższy! Spadek jakości związany jest z innymi zjawiskami zachodzącymi przy nagrywaniu. Wymiary - to chyba jeden z poważniejszych mankamentów. Przenośnego odtwarzacza płyt winylowych nie wsadzi się w kieszeń, żeby muzyki posłuchać w drodze. Świat dąży do miniaturyzacji wszystkiego i dotyczy to zarówno odtwarzaczy, jak i nośników. To co mieści się na czarnym krążku można zmieścić w paru milimetrach sześciennych krzemu.
W trakcie audycji Jah Jah pochwalił się swoją kolekcją płyt winylowych wymieniając tylko kilka bardziej znaczących wykonawców: Bob Marley ("Babylon By Bus"), Frank Zappa, Miles Davis, Breakout. Bardzo ciekawą pozycją na tej liście był album "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" zespołu The Beatles z 1967 roku. Płyta ta to przykład wykorzystania tzw. nieskończonej pętli, czyli ostatniej ścieżki w kształcie okręgu. Można tam nagrać dźwięk, który będzie powtarzany aż do wyłączenia gramofonu. U beatlesów były to nonsensowne okrzyki muzyków. No takiego efektu to na CD się nie dostanie!
Płyty winylowe to ładny kawałek historii, dla niektórych wciąż aktualnej, a może nawet przeżywającej swój renesans. Przyglądajmy się, może kiedyś tak samo spojrzymy na płyty CD...
PS. Gościem nietypowym na początku pierwszej godziny była znana z Prawdy w Antyradiu, Joanna Skrzypiec, która ogłosiła, że poszukuje swojej drugiej połowy. Faceta silnego, opiekuńczego i kiedy trzeba - delikatnego... Hmm...