 Jeden z najlepszych polskich zespołów. Czysty angielski wokal, dopracowany wręcz do perfekcji każdy utwór. Operują kontrastami. W ich wykonaniu spokojne ballady przeradzają się w wyjątkowo emocjonalne utwory. O kim mowa?
O Riverside – zespole, na który Jah Jah już dawno zwrócił uwagę i wpisał na listę swoich ulubionych. Jego wokalista i basista w jednym - Mariusz Duda - był dzisiejszym gościem Czasu Wolnego. Wpadł do AntyRadia, aby opowiedzieć nieco o kapeli. Od samego początku swego istnienia chcieli tak pokierować karierą, aby zaistnieć nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Udało się. Zespół zdobył sobie uznanie za granicą, koncertując na różnych festiwalach. W muzyce Riverside można znaleźć inspiracje takimi zespołami jak Dream Theater, Opeth, Tool. Przez wielu zostali zaszufladkowani jako kapela grająca rock progresywny. Mariusz Duda uważa, że ten gatunek rocka, to puste określenie, a poza tym nie trzymają się kurczowo schematów muzyki progresywnej. Starają się odciąć od takiego podejścia do tego, co tworzą i grają. Na szczęście muzyka zawsze się obroni, nawet przed zaszufladkowaniem – jeśli jest dobra.
Cała niezwykłość Riverside bierze się z ich podejścia do muzyki, z szacunku okazywanego do różnych jej gatunków. Z nich to bowiem muzycy czerpią inspiracje. Grają muzykę rockową wolną od wszelkich ograniczeń. Mariusz nie ukrywa, że zawsze fascynował go Mike Oldfield, Jean Michelle Jarre czy Vangelis, co absolutnie nie przeszkadzałoby mu występować teraz przed takimi kapelami jak Slayer czy Motorhead. Może to właśnie otwartość na muzykę i sztukę, a także wolność umysłu jest kluczem do sukcesu, jaki osiągnął zespół. |