Z drżącymi nogami, jak sam przyznał, Przemysław "Jah Jah" Frankowski powitał dzisiejszego gościa. Postać, językoznawca, specjalista w zakresie języka mediów, polityki i reklamy, profesor Jerzy Bralczyk zagościł w piątkowym Czasie Wolnym. Od błędów językowych ustrzeż nas Panie!
Na początku było słowo, to wszyscy wiedzą. Ale jakie? Ano słowo sprawcze. W wielu religiach wierzy się, że wypowiedziane sentencje mają moc urzeczywistnienia się. To dlatego "nie wywołujemy wilka z lasu", czy nie wspominamy o śmierci. Także z tego powodu nie wiemy jak naprawdę Słowianie mówili na niedźwiedzia, bali się go wzywać. Zaprawdę wielką moc mają słowa.
Ale czy dają nam wolność? Z pewnością pozwala nam wykraczać poza realny świat, opisywać rzeczy, które w naturze nie istnieją, choćby przywołany w rozmowie "bezdzietny ojciec". Wchodzimy w ten sposób w pewien obszar, który prof. Bralczyk nazwał, w odróżnieniu od "reala" i "wirtuala", lingualem (lingwalem?), czyli przestrzenią językowej wyobraźni. Tę wolność nasz gość widział nawet w ograniczeniach. Są przecież rzeczy, o których się nie mówi, tabu, ale one i tak istnieją, można wypowiedzieć słowa, które tabu złamią tworząc pewną nową jakość. Kłamstwo, wg prof. Bralczyka, to też jest coś, co daje nam wolność, w tym wypadku wolność od rzeczywistości. Staje się ono, podobnie jak negacja i ironia, pewnego rodzaju wentylem bezpieczeństwa, daje nam szansę powiedzieć coś "inaczej".
Język polityki, tego tematu nie mogło zabraknąć. Dlaczego oni mówią tak niezrozumiale? Tu pan profesor przypomniał, że mówi się o "scenie politycznej", czy o teatrze w odniesieniu do polityki. Wniosek z tego jest taki, że nie należy traktować śmiertelnie poważnie tego, co się tam dzieje, a patrzeć na to właśnie jak na spektakl, gdzie im bardziej krwawe starcie, tym widz bardziej zadowolony. Zapytany o polityków, których ceni jako mówców, prof. Bralczyk wskazał, być może ku zaskoczeniu niektórych, gen. Jaruzelskiego, Aleksandra Kwaśniewskiego, a także Jarosława Kaczyńskiego we wcześniejszych latach jego działalności politycznej.
Skoro polityków dotknęliśmy... czy język może być narzędziem manipulacji? Tu prof. Bralczyk nie chciał się zgodzić na nazywanie języka narzędziem, bo czy rękę też nazwiemy narzędziem? Otóż nie, język wiele może zdziałać, ale nie określajmy go jako narzędzie. A manipulować może, tak jak ranić, czy uwodzić. Na zakończenie nasz gość radził, abyśmy byli przejrzyści, jaśni i mówili to, co chcemy powiedzieć, ale jednocześnie pamiętali, żeby nie mówić tego, czego powiedzieć nie chcemy. No i warto pamiętać, że "nie wiem" to też jest szczera i nierzadko najbardziej odpowiednia odpowiedź.
Cała rozmowa była bardzo ciekawa i przez okrągłą godzinę utrzymywała się atmosfera kontaktu z postacią wybitną. Jah Jah jednak udźwignął ten ciężar, bo przecież gościć w studiu językoznawcę to jednak jest wyzwanie. Oby więcej takich spotkań!
Druga godzina to zdecydowanie pora na oddech od wrażeń po spotkaniu z profesorem Bralczykiem. Zapowiedziany został też gość na poniedziałek. Szczegółowe informacje na naszych stronach.