Właśnie rozpoczął się i przez trzydzieści jeden dni będzie panował w kalendarzu. Rzecz o maju oczywiście, przez wielu uważanym za najpiękniejszy miesiąc w roku - pod każdym względem. Wiele przemawia za tym, aby tak sądzić i nie ma w tym żadnej przesady. Do zdecydowanych sympatyków tego, a nie innego miesiąca należy na pewno Dżadżyk, podpisujący się obiema rękoma pod przysłowiem, że w ‘maju jak w raju’ – radość, zadowolenie, miłość i powodzenie. Jako zodiakalny Bliźniak w maju urodzony, nie mógłby nawet sądzić inaczej, bo przecież - podpierając się znowu mądrościami ludowymi - ‘kto się w maju urodzi, temu zwykle się powodzi’. Czy chce, czy też nie, Przemek Frankowski z tą koncepcją zgadza się i wierzy, że tak jest.
Wracając do meritum... Ze względu na wzgląd nie mogło być inaczej w dzisiejszym Czasie Wolnym, emitowanym pierwszego dnia maja. Całkowicie poświęcony został temu pięknemu miesiącowi, na swój sposób magicznemu, pełnemu różnorakich symboli i wywołującemu mnóstwo skojarzeń, którego nazwę zapożyczyła z łaciny (maius) na swój użytek większość języków europejskich. Dywagacji na temat maja było dzisiaj wiele. Do tablicy wywołana została Natura, bo miesiąc ten kojarzy się przede wszystkim ze słoneczną wiosną, z buchającą dookoła zielenią, z kwitnącymi drzewami, krzewami i kwiatami – konwaliami, narcyzami, liliami i lilakami (hmm... maturzystom zapewne z kasztanowcami) i z ptakami fruwającymi radośnie tu i tam. Każda roślina to inny symbol, znaczący sobą wiele.
Wkoło zielono i wesoło i chce się żyć, najlepiej z kimś przy boku. Maj to przecież miesiąc zakochanych, w którym wyjątkowo burzą się hormony. Tu skojarzeń i symboli, związanych z majem i uczuciem, również całe mnóstwo. Przede wszystkim serca i serducha – czekoladowe (afrodyzjak), złamane, trafione strzałą Amora czy też w kształcie medalionów, którymi można obdarować wybrankę. Żeby wszystkim było radośnie w maju, żeby nikt nie czuł się samotny i znalazł swoją połówkę, Czas Wolny otworzył coś w rodzaju biura matrymonialnego. Każdy mógł zaanonsować się i zaprezentować swoje potrzeby uczuciowe albo wypłakać swoje żale na pierś Jah Jah. Długo nie trzeba było czekać. Wartkim strumieniem przychodziły na skrzynkę mailową Dżadżyka anonse od singli i singielek, niektóre nawet warte rozpatrzenia... Generalnie działo się.
Wszystkie przemyślenia sercowo-emocjonalne wywołane majem okraszone zostały stosowną muzyką. Dżadżyk puszczał wyłącznie utwory ‘miłosne’, sierceszczypatielnyje. Niech żałuje ten, kto nie mógł słuchać audycji.