Kiedyś oba te tytułowe kraje tworzyły jedno panstwo. Choć taki stan rzeczy już dawno nie jest aktulany, to nadal można znaleźć wiele spraw, które niejako łączą wspominane narody. Za przykład mogą posłuzyć tu chociażby drogowe wybryki miejscowych szefów policji.
Ten słowacki przyznał ostatnio w wywiadzie prasowym, iż po autotradzie zwykle porusza się z prędkością około 200 km/h. Dodatkowo przekonywał, że postepując w ten sposób nie łamie przepisów tłumacząc się stałym wypełnianiem służbowych obowiązków, co pozwala mu na ignorowanie przepisów ruchu drogowego. Jakiś czas temu i czeskiemu szefowi policji zdarzyło się pędzić blisko 200 km/h. Zdarzenie to nie umknęło uwadze dziennikarzy. Funkcjonariusz początkowo tłumaczył się pośpiechem w drodze do pracy, lecz pod naciskiem mediów przeprosił za swoje zachowanie. Dodatkowo na 3 miesiące oddał swoje prawo jazdy i wpłacił na cele charytatywne 10 tys. koron. Tyle wynosiłby ewentualny mandat za to wykroczenie.