 Machina zawitała do rodzinnego miasta Jah Jahy, czyli do Poznania. Vito zadał zagadkę, ile może trwać procedura nadawani imienia parkowi czy też skwerowi, właśnie w Poznaniu. Uhonorowany miał być znany ekonomista Zbigniew Zakrzewski, będący już honorowym obywatelem miasta. Jah Jah zgadywał strzelając najpierw 2 lata, potem 10, 7. Okazało się, że trwa ten proces już 5 lat, a wszystko przez procedury prawne obecnie obowiązujące. Problem dotyczy określenia tego terenu, bo nie jest on parkiem, ale jest częścią większej całości. I nie jest ta mniejsza część większej całości również skwerem. Tak więc przez 5 lat urzędnicy próbują dociec, czy trójkąt zieleni jest czymś, czy jest niczym. Urząd Miasta chciał jakoś wyjść z opresji i zaproponował nadanie ulicy imieniem Zbigniewa Zakrzewskiego, ale wszystko popsuł tata rzeczonego, bo już ulica imienia Zakrzewskiego Ksawerego w Poznaniu istnieje i według innych przepisów, ulice dwóch panów Zakrzewskich nie mogą istnieć.
Poznań nadal na celowniku, a konkretnie komenda policji. Komendant zadecydował o ciekawym przepisie odnośnie policjantów wykonujących jazdy patrolowe musza mieć co najmniej... 175 cm wzrostu. Wszystko po to, aby swą postawą, posturą i zachowaniem wzbudzać respekt i zaufanie – co akurat jest chwalebne. Kolejna jednak nowość jest już dziwna, otóż wychodzący na patrol będą sprawdzeni przez oficera inspekcyjnego. Kontroli poddany będzie stan i czystość munduru, koszuli, butów oraz stopień zarostu i zapach lub smród. W przypadku uchybień będą zawracani z patrolu i karani. Wszystko po to, aby poprawić wizerunek policji w Poznaniu.
Z nowinek technicznych, Vito donosi, że już za rok lub dwa wszystkie telewizje w naszym kochanym kraju, będą nadawać sygnał cyfrowy. W efekcie trzeba będzie kupić nowy telewizor lub dokupić przystawkę do starego. Pierwsza opcja to wydatek kilku tysięcy, a drugi to 300-400 PLN. Natomiast w Skandynawii dostarczanie i koszt przystawek spada na telewizje, u nas nie będzie to raczej możliwe.
Koziołek Matołek zdewastowany. Trzymetrowy, styropianowy stojący w Pacanowie został pozbawiony rogów, nóg i uszu. Nie pierwsza to sprawa z Koziołkiem, dwa lata temu ukradziono figurkę Matołka sprzed muzeum Kornela Makuszyńskiego. PS. Po kilku dniach, 25-letni mieszkaniec Pacanowa przyznał się do zniszczenia pomnika. Mężczyzna złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze w wymiarze sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Zobowiązał się też do naprawienia szkody, czyli zapłacenia 1,5 tys. zł.
Wydawało się, że nikt nie przebije polskich zbieraczy złomu. A jednak brytyjscy złodzieje popisali się wyczynem, przy którym blednie nawet kradzież mostu pod Tychowem, czy trakcji elektrycznej pod napięciem. Ich łupem padły elementy wyposażenia fabryki należącej do legendarnej firmy motoryzacyjnej Bristol. Jah Jah zasugerował, że jednak kilku naszych rodaków musiało brać w tym udział. Gdyby nie towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym firma ma polisę, zakup nowych pras mógłby uszczuplić budżet niszowego producenta nawet o milion funtów.
Vito znów zadał zagadkę, kto to jest. Szkolą się z polskimi kierowcami rajdowymi, od Niemców uczą się wykrywania narkotyków, ale jeżdżą czeskimi Skodami. Okazuje się, że w pomorskiej drogówce powstał oddział policji autostradowej. Wszystko fajnie, tylko oddział ten jest jakby bezużyteczny póki co, bo brakuje im autostrady. Komentarz zbyteczny.
|