Kto nie słuchał, niech żałuje, bo działo się, oj działo... Zapłodnieni przez Anię Dąbrowską (broń Boże odwrotnie), która występuje na okładce aktualnej Machiny, panowie Witold Odrobina i Przemysław 'Jah Jah' Frankowski postanowili odkurzyć zapomnianych uczestników popularnego, swoimi czasy, programu Idol.
Jak się okazało, uczestnicy Idola dzielą się na takich, co umieją śpiewać, takich co nie umieją oraz tzw. kosmitów, czyli ludzi, którzy zwracają na siebie uwagę tym, że kompletnie nie potrafią śpiewać i wydają się, jakby przybyli z innej planety. Od tych ostatnich wziął się także tytuł dzisiejszej Machiny w Antyradiu, a konkretnie od pamiętnego wykonania "Darów losu" przez pewnego uczestnika Idola. Najbardziej znani są oczywiście ci, którym się udało, wydali płytę i są słuchani. Mowa tu m.in. o okładkowej Ani Dąbrowskiej, Szymonie Wydrze, Tomku Makowieckim oraz Monice Brodce, na przykładzie której chyba najwyraźniej widać, że występ w telewizji i wygrana w programie typu Idol jest sposobem na zrobienie kariery na naszej rodzimej scenie muzycznej. Przykład to jednak tylko potwierdzający regułę.
Większość uczestników Idola zaginęła, zajęli wysokie miejsca w poprzednich edycjach, a dziś nie wiadomo co się z nimi dzieje. Kto z nas wie czym zajmuje się teraz Alicja Janosz, zwyciężczyni 1. edycji lub Krzysztof Zalewski, który wygrał 2. edycję? Panowie Vito i Jah Jah dotarli do Sławka Uniatowskiegom który w 4. edycji zajął drugie miejsce. Okazało się, że Sławek wrócił z Indii, gdzie dawał koncerty bogaczom, którzy podobno bardzo zainteresowani są promowaniem polskich artystów. Intrygująca to nowina, ale raczej mało wiarygodna. Sławek pochwalił się też znajomością z Krzysztofem Zalewskim i oznajmił, że widział materiał na nowy album Zalefa, no cóż, zobaczymy... Innym ciekawym wykopaliskiem okazał się Jakub Rutnicki, który w pierwszej edycji zajął 10. miejsce i chyba jako jedyny sam potrafił zamienić swój sukces na pieniądze. Zebrał bowiem kilku innych uczestników Idola i ruszył w trasę koncertową po Polsce. Dziś Jakub Rutnicki jest posłem PO, zatem może Idol to też sposób na zrobienie kariery politycznej.
W roli ekspertów wystąpili dziś Elżbieta Zapendowska i Andrzej Nowak. Pani Ela stwierdziła, że nie wszyscy nadają się na promowanie za pomocą programu Idol i zaproponowała inna drogę do kariery. Rozpocząć grając we własnym mieście, by stopniowo zdobywać coraz większą rzeszę fanów najpierw w okolicznych miejscowościach, a później coraz dalej. Proces na pewno dłuższy i trudniejszy, ale za to bardziej twórczy. Andrzej Nowak, gitarzysta m.in. TSA, jako prawdziwy rockman i przedstawiciel "starej gwardii", powiedział, że Idol to program, w którym tak naprawdę na siłę się próbuje zrobić z ludzi idoli i z pewnością ma tu trochę racji.
W oczekiwaniu na piątą edycję Idola można się zastanawiać, czy program wyłoni kolejną gwiazdę, pewne jest za to, że najbardziej zyskają na tym jurorzy. Przykład można czasem usłyszeć o poranku na antenie Antyradia.