Po wizycie nowego premiera w programie „Teraz My” nie obyło się bez komentarzy o życiu Donalda Tuska i jego reakcji na występ Dody. Okazuje się, że premier podróżuje, jak zwykły Polak - samolotem, pije wodę Galicjankę, którą sam wcześniej kupuje. Na dodatek zrobiono mu zdjęcia, jak sam wynosi śmieci. Pod koniec programu pojawiła się Doda ze swoim gitarzystą i zadedykowała swoją najnowszą piosenkę premierowi. Piosenkarka nie kryła sympatii dla Tuska: pan tak, jak ja oczarował całą Polskę - powiedziała przed występem. Premier nie krył zadowolenia, że specjalnie dla niego śpiewa jedna z największych gwiazd polskiej estrady.
Oczywiście na ustach wszystkich nadal Ebi Smolarek i reprezentacja Polski. Antylista skupiła się tym razem na holenderskim trenerze i o opinię poprosiła producenta z Holandii, Rinke Rooynesa (Szymon Majewski Show). Jednak wypowiedź jego była tak niewyraźna, że poza życzeniem co najmniej półfinału naszej drużynie niewiele więcej zrozumiałem. Michał skomentował to słowami, że jeśli Leo podobnie rozmawia z piłkarzami, to chyba tu też mają miejsce tuskowe cuda. A poza tym wiadomo, że holenderskie narkotyki bywają tak silne, że zaburzają aparat mowy. Nie mogło zabraknąć informacji o babciach Ebiego i radości jakiej im sprawił swoją postawą na boisku. Jak mówiła jedna z babć „Ledwie zaczął chodzić i mówić, a już wiadomo było, że będzie piłkarzem.” W przerwie jednego z meczy, schodząc do szatni, krzyknął w kierunku kamery „Cześć babcie”. Wtedy babcie zaczęły jak nastolatki skakać z radości. A sygnet, który całuje po strzeleniu gola jest prezentem właśnie od dziadka i babci. Na taką popularność odpowiadają nowi rodzice, którzy masowo chcą dawać synom imię Euzebiusz. Michał od razu ostrzegł, że takie imię jest godne raczej... rogatego, jak twierdzą ojcowie dominikanie. Tu kończy się moja relacja, bo zaczął się remont nadajnika na PKiN.