 Jest jedną z najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych dolin w Tyrolu. Dzisiaj była niejako bohaterką Gastrofazy, a to za sprawą gościa Pawła, który odwiedził AR w samo południe. Kto zacz? To dyrektorka Austriackiego Ośrodka Informacji Turystycznej w Polsce - pani Franca Maria Kobenter. O perle w austriackich Alpach słów parę będzie jeszcze później, a na razie o innych atrakcjach tego wydania Gastrofazy, bo jest o czym. Trzymając się wątku gościa... Tak to jest, że zazwyczaj są zapraszani do Antyradia, ale zdarzają się także goście niespodziewani, spontaniczni, którzy czują wielką potrzebę zobaczenia się z kulinarnym guru AntyFanów. Ot, tak. Bez szczególnego powodu, z sympatii. Tak było niejako i dzisiaj. Pora wyjaśnić, że wspomniana, przemiła pani Franca, nie była jedyną osobą, która nawiedziła studio. Był nim także Tramwajarz, jeden z AntyFanowej społeczności słuchaczy AR (czytaj: portalu Antyfani.pl). Wpadł na KEN na chwilkę, razem z synkami, aby podrzucić Pawłowi małe co nieco do przekąszenia. W końcu siedzieć w studiu tak długo o suchym pysku i tylko o jedzeniu opowiadać... toż to niemożliwe. Tak do tego podszedł Tramwajarz i powód wizyty jest już znany. Jego gościniec na wzmocnienie Pawła był zaprawdę bogaty: nadbużańskie naleśniki z kaszą gryczaną (i paroma innymi dodatkami), chłodnik zbliżony do kuchni podlaskiej (bez botwiny) i ciaścicho z truskawkami.
Pora zająć się słowami ‘kluczami’, wokół których toczyła się dzisiaj dyskusja mailowa. Oto one: ‘krewetka’ (po raz drugi, ale niejako z inspiracji Jah Jah, który chciał sobie przyrządzić te skorupiaki na przekąskę, a nie za bardzo wiedział ‘z czym to się je’ i wysmarował SMS-a do Pawła z odpowiednim zapytaniem) oraz ‘cytryna’ i ‘wanilia’. No, tak... Krewetki zawsze są grzechu warte, zawsze mogą wzbudzić entuzjazm i uwielbienie oraz doprowadzić ślinianki do szaleństwa. Ich mięso jest zaliczane do najsmaczniejszych wśród owoców morza, a przy tym jest niskokaloryczne. W oceanach żyje wiele gatunków krewetek, różnią się wielkością i barwą. Podawać je można na ciepło lub zimno. Koneserzy przyznają, że najlepsze są te, które można przygotować w jak najprostszy sposób – obsmażone krótko na maśle z dodatkiem czosnku, podlane białym winem. Mowa tutaj o ‘tygrysach’, które w taki sposób są serwowane. ‘Pędraczki’, czyli koktajlowe, jak sama nazwa wskazuje najlepiej idą w koktajlach w klimacie frutti di mare.
Cytryna... Ma same zalety. Wykorzystywana jest przede wszystkim dla aromatu. Otarta skórka z cytryny (przedtem wyszorowana) znacznie podnosi smak ciasta. Ryba morska, pokropiona sokiem z cytryny przed przyrządzeniem, traci - przynajmniej częściowo - swój specyficzny i niepożądany zapach. Dużo zdrowiej jest też zastąpić ocet sokiem z cytryny, a woda do picia - też z cytryną lub limonką lepsza. Nic, tylko stosować jak najczęściej i wzdychać w zachwycie. Nie da się być obojętnym wobec wanilii - wykwintnej, aromatycznej przyprawy dodawanej do ciast, tortów, lodów czy kompotów. Wykorzystywana jest w zasadzie jedynie do deserów, z mięsem jakoś 'nie idzie'. Wieki temu, kwiatem wanilii płacono podatki w królestwie Azteków, obecnie uprawiana jest w wielu krajach tropikalnych. Wracając jeszcze na chwilę do austriackiego gościa Gastrofazy i do Doliny Zillertal, bohaterki dzisiejszego wydania audycji... Śmiało można powiedzieć, że stanowi ona atrakcję turystyczną przez cały rok. Wyjątkowo bogata jest w ośrodki sportów zimowych, ale i latem ma wiele do zaoferowania, dostarczając przyjemności dla ducha i ciała. Są tu wspaniałe góry, czyste powietrze i... swojskie jedzenie. Równocześnie z Gastrofazą, w warszawskim ZOO odbywała się impreza, promująca ten region Austrii. Mówiła o niej - w bezpośrednim przekazie telefonicznym do studia na KEN - Karolina Mózgowiec, latająca reporterka Antyradia. Dzisiejszą Gastrofazę można odsłuchać tu - KLIK. |