Otwieramy majową Machinę i co widzimy? Reklamę z modelkami o dużych oczach (naprawdę oczach). Od razu nasuwają się nam na myśl japońskie sztuki: manga i anime. Myśli nasze odczytują i witają z tematem: Witold 'Vito' Odrobina i Przemysław 'Jah Jah' Frankowski.
Samo słowo "manga" ma w świecie kilka znaczeń (łącznie z nazwą rockowej tureckiej kapeli), ale to najbardziej znane, oznacza japoński komiks, a dosłownie tłumaczy się jako "niepohamowane obrazy". Nazwanie mangi komiksem to dość spore uproszczenie. U nas są to zazwyczaj pozycje kierowane do młodzieży, a tam, jak mówi nasz ekspert, wydawca mangi - pani Magda Malinowska, prawie każda grupa zawodowa ma komiks dla siebie. Są zatem tytuły dla gospodyń domowych, kucharzy itd. Najpopularniejsze są jednak mangi dla dziewcząt, dla chłopców, a także mangi o wielkich robotach. Należy też pamiętać, że w Japonii nie jest to zjawisko niszowe. Mangę czyta się tak często, jak u nas powieści (zapomnijmy przy tym na moment o niskim poziomie czytelnictwa w Polsce).
Komiksy świata Zachodu i japońska manga, to dwie różne bajki. Jak pisał pewien słuchacz w mailu, bohaterem komiksów, jakie my znamy, są zazwyczaj osiłki, natomiast postacie w mandze są bardziej uduchowione. Słowa te potwierdza Paweł 'Mr Jedi' Musiałowski, przez kilka lat redaktor, nieistniejącego już dziś, magazynu o mandze i anime - Kawaii. Mówił, że manga pozwala nam inaczej spojrzeć na życie, od strony bardziej uduchowionej. Pytany o najbardziej znane tytuły, wymieniał Czarodziejki z Księżyca, które były pierwszym świadomym kontaktem polskiego widza z anime, a także Dragon Ball i Pokemon. Natomiast z tych światowych hitów wspomniał o Ghost in the Shell i mandze Akira.
Różnica między mangą, a zachodnim komiksem tkwi nie tylko w treści, ale także w formie. Nie chodzi tu jedynie o te duże oczy, które, jak się zresztą okazało, charakterystyczne są tylko dla części mangi, ale o całe mnóstwo zasad rysowania. Znany rysownik, Andrzej Pągowski, mówił, że posiada kilkanaście tomów z zasadami, jakich się należy trzymać przy rysowaniu. Niewiele zatem zostaje tu miejsca na spontaniczność artysty. Za to spontaniczność okazali słuchacze AR-Machiny i przysyłali w trakcie audycji swoje prace. Na wielu z nich były młode, ładne i zalotne dziewczyny. Tu dotykamy pewnego problemu związanego z mangą i anime...
Podteksty i erotyzm to nieodłączne cechy tej japońskiej sztuki, ale należy spojrzeć na całość. Nie można na podstawie pojedynczych rysunków hentai, czyli mangi pornograficznej, oceniać całego gatunku. Inna sprawa, że te białe bluzeczki, krótkie spódniczki, kucyki i lizaki budzą skojarzenia pedofilskie, co gęsto w mailach sygnalizowali słuchacze. A co na to seksuolog? Pytany Stanisław Durko odpowiada, że takie rysunki nie mogą mieć negatywnego wpływu ma odbiorcę. Ważna jest jednak motywacja twórców tego typu grafik oraz jak odczytują to odbiorcy. Nie da się ukryć, że pedofile mogą sobie chwalić taką twórczość.
Temat dzisiejszy wywołał prawdziwą burzę mailową i podzielił słuchaczy na zwolenników mangi, jej przeciwników oraz absolutnych ekspertów (w temacie "kraju wschodzącej wiśni"), którzy kazali prowadzącym zrobić sztywny podział mangi na taką, owaką i jeszcze inną i broń Boże się nie pomylić. Aż strach przytaczać pseudonimy tych ekspertów, żeby kogoś przypadkiem nie obrazić złą pisownią. Jak to stwierdził Jah Jah, znany fan komiksów z mało mangowym Lobo, że i manga ma swoich "czubali", a do tego na podgrzanie atmosfery rzucił w eter hasło "manga-sranga".
Generalnie widać, że japońska sztuka komiksu i animacji to temat budzący emocje w społeczeństwie, ale oglądając te produkcje cały czas należy pamiętać, że powstały w kraju, gdzie ludzie chodzą do góry nogami i mają skośne oczy. Inna kultura - inna sztuka, tylko Vader wszędzie ten sam.
PS. W trakcie audycji przychodziły także maile oceniające audycje i prowadzących. Opinie kursują między hasłami "najlepszy program w Antyradiu" - "najgorszy program w Antyradiu". Pojawił się także mail wypominający Vito przynależność do RMF. Ale o co chodzi? Vito legitymację RMF-u już złożył i nie będziemy go rozliczać z przeszłości, a drugiego takiego duetu w eterze nie znajdziecie! No, dość słodzenia, do pracy... ;)