...programie. Mądrzy ludzie powiadają, że od przybytku głowa nie boli, chociaż dzisiaj od nadmiaru wrażeń, mogła rozboleć. W czym rzecz? W gościach, którzy nawiedzili studio AntyRadia.
Nie da się ukryć, bogato było przy stole z powyłamywanymi nogami w niedzielne popołudnie. Bogato, bo wizytę w studiu składało aż dwóch gości. Każdy z nich był z 'innej parafii', niemającej ze sobą nic wspólnego i z tego też powodu wpadli na pogaduchy do studia przy Żurawiej 8 oddzielnie, w sensie najpierw jeden, a potem drugi. Bez sensu byłoby przecież, gdyby weszli sobie nawzajem w paradę i w tym samym czasie zwierzali się intymnie aniołkom Loroszka ze swoich pasji. Bo że o upodobaniach i szczególnych namiętnościach była mowa w programie, to nie ulega najmniejszej wątpliwości. To fakt niezaprzeczalny.
Najpierw pojawił się Robert Moskwa, popularny aktor telenowelowo-obyczajowy, znany przede wszystkim z tasiemca emitowanego na małym ekranie - bodajże dwa lub trzy razy w tygodniu, a od niedawna objawiony światu karateka. Czasu za dużo nie miał, gdyż spieszył się na pokazową lekcję samoobrony dla... kobiet, ze sobą i z karate w roli głównej. Na szkoleniu miał pokazać przybyłym entuzjastycznie przedstawicielkom płci pięknej pewne tricki, które mogą przydać im się w życiu. Brzmi to może odrobinę niejasno, ale generalnie chodzi o to, że kobiety znajdują się nieraz w sytuacji, kiedy muszą trzepnąć faceta solidnie, aby wyzwolić się z jego 'uścisku' i uwolnić tym samym od jego towarzystwa. Nigdy nie mają wtedy pewności, czy najwłaściwszym ruchem w takiej sytuacji jest... Matko Przenajświętsza... kopnięcie go w 'klejnoty rodzinne', czy też zadziałanie w inny sposób. Według mistrza Roberta Moskwy, posiadacza stosownego pasa, w nie mniej stosownym kolorze, wystarczy go szczypnąć. Fakt trzeba wiedzieć w co...
Kto podejrzewał, że dzisiejsza rozmowa Pawła z gościem będzie kręciła się wokół serialu i showbizu jako takiego, mylił się i to bardzo. Nie o kolejnych wątkach M jak Miłość była bowiem ona, a o karate. K jak karate. Tą dyscypliną sportu Robert Moskwa żyje ostatnio bardzo intensywnie, podejmując różne inicjatywy z nią związane. Założył prywatną szkołę dla chcących zgłębić karate, organizuje spotkania i warsztaty, udziela się na prezentacjach. Wszystko umiejętnie godzi z pracą na planie filmowym serialu. Jest wszechstronny - jak nie przymierzając człowiek Renesansu.
Drugim gościem Pawła był Rafał Kiś, reprezentujący Mazurkas Conference Centre. To taka firma, specjalizująca się w organizowaniu imprez cateringowych. Przedstawiciel MCC, odpowiedzialny na co dzień m.in. za przyuczanie kelnerów do serwowania dań 'w dygach' i lansadach, zachwalał ją bez najmniejszego skrępowania i jakiejkolwiek skromności. Nie zapominał oczywiście przy tym, że w programie radiowym - skoro się tam dostało - należy skorzystać z okazji i wymienić z kilkanaście razy zarówno nazwę przedsięwzięcia, w którym pracuje się na bułkę z masłem, jak i nazwisko szefa firmy. Tak, tak... Słuchając gościa nie można było odnieść innego wrażenia jak to, że oto w Blacie zaistniała (samo)reklama w najczystszej postaci, która - o czym nawet dziecko wie - od lat pojmowana jest jako dźwignia handlu. Tylko czy 'ptysie malinowe' wujcia Loroszka były właściwymi jej adresatami? Raczej wątpliwe.
Można odsłuchać jak przebiegały dzisiejsze rozmowy przy stole bez nóg. Wystarczy kliknąć, o TU. |