Poruszyć mogła historia znajomego Maćka Zientarskiego. Dostał pisemko z wojska, że w przypadku wprowadzenia stanu wojennego, będzie musiał armii oddać swój samochód. Był pewien, że takie rzeczy nie mogą się dziać w świecie realnym i tak sobie ów kolega czekał na rozwój wypadków, aż nagle dostał wezwanie na 2-tygodniowe szkolenie wojskowe. Przecierał oczy ze zdumienia, ale wszystko się zgadzało - imię, nazwisko, wiek itd. No i jak go wzięli do tego woja, to zabrali mu auto... Więc jeśli przypadkiem dostaniecie takie pisemko z armii, to mówcie, że auto jest u blacharza, w warsztacie, cokolwiek. Tylko nie mówcie, że wasz samochód stoi właśnie pod domem.
Na ciekawy pomysł wpadli ludzie z JW. Construction. Podobno nikt nie chce kupować mieszkań nad Zalewem Zegrzyńskim. Wiadomo, brak mostów, korki. A oni wymyślili, żeby ludzie np. do centrum Warszawy płynęli tramwajem wodnym. I to w godzinę! Nad Zalewem byłoby na pewno przytulniej - kawiarenki, ścieżki...
Włodek Zientarski wspomniał o tym, że w warszawskim ratuszu powołano koordynatora ds. remontów ulic. Jak szanowny pan redaktor zauważył, to stanowisko obsadzono zbyt późno. Każdy, kto jeździ po Warszawie, widzi co się dzieje. Remont Jerozolimskich, al. Solidarności. A na dodatek Puławska ma być zamknięta w obydwu kierunkach...
Usłyszęliśmy dziś m.in. Janis Joplin, Pogodno, Strachy na Lachy, Sidney'a Polaka, Tadeusza Nalepę i White Snake.