Krytykuje i jeździ po artystach ile dusza zapragnie. Muzyki słucha zawodowo, z obowiązku... i dla przyjemności. O kim mowa? O Bartku Chacińskim – dziennikarzu i publicyście, szefie działu kultury w ‘Przekroju’, specjaliście w dziedzinie zjawisk kulturalnych szeroko rozumianych, a w szczególności znawcy nowoczesnej muzyki. To właśnie on był dzisiaj gościem Tomka Kina na majówce w Kampinosie.
Słuchaniem muzyki zajmuje się na co dzień. Słucha jej i przede wszystkim ocenia – jak przystoi recenzentowi, ale także opowiada o niej, jeśli tylko stworzy się taka możliwość. Tutaj należy zgodzić się z gościem Tomka, że słuchanie muzyki to bardzo przyjemne zajęcie, chociaż w dużych ilościach – tak, jak wiele innych rzeczy w nadmiarze – szkodzi. A on słucha dużo...
Z muzyką związany jest od dawna, słuchał jej nagminnie jak każdy nastolatek, wyrastał na liście przebojów Trójki. Próbował także grać na instrumentach muzycznych. Nic w tym dziwnego, że na początku gitarą była czasami... rakieta tenisowa, wspomagana suszarką do włosów, udającą... jakiś inny instrument, a może mikrofon, trzymaną w ręku przez siostrę. Takich właśnie koncertów, z zastosowaniem wymyślnych i wymyślonych w potrzebie ‘instrumentów’ muzycznych, musieli wysłuchiwać rodzice Bartka Chacińskiego zanim dotknął on strun prawdziwej gitary.
Dzisiejszy gość Tomka Kina nie ma stałych upodobań muzycznych, mogą się one zmieniać z roku na rok. W młodości na przykład, z upodobaniem słuchał trash metalu, zdzierając do cna kasety magnetofonowe z utworami Anthraxu, dzisiaj lubi Kylie Minogue. Swojego czasu nie gardził piosenkami Kajagoogoo. Ponoć granie i śpiewanie utworów tej ostatniej kapeli to dla młodych muzyków nie taka ‘bułka z masłem’, trzeba się trochę natrudzić, żeby wyszło odpowiednio dobrze.
Na majówkę przywiózł ze sobą utwory, które były przełomowymi momentami w jego myśleniu o muzyce. Przy ich wyborze starał się być bliżej muzyki rockowej. Co więc wybrzmiało? Dużo ciekawych kawałków, w tym m.in. David Bowie ze swoją ‘Space Oddity’, niemiecka kapela Kraftwerk, wspomniany już Anthrax, Sonic Youth oraz Lech Janerka, który jest jego ulubionym wykonawcą – ze względu na teksty i muzykę – od czasu, gdy zaistniał na scenie. Theagata powinna powiedzieć w tym momencie: witaj w klubie, Bartku.