No i stało się. Rura, która dotychczas dostarczała do Polski ropę, wyschła. Biaroruś zredukowała nam dostawy do zera. Wszystko w wyniku sporu z Rosją dotyczącego ceł tranzytowych. Nie bacząc na odbiorców z innych krajów, obie strony solidarnie zakręciły swoje kurki.
Taki obrót sprawy uderzył głównie w Polskę, dla której rurociąg "Przyjaźń" jest podstawowym źródłem pozyskiwania ropy. Jak zapewnia wiceminister gospodarki Piotr Naimski, nie wpłynie to na wzrost cen paliw na stacjach benzynowych. Obecnie dysponujemy zapasami surowca wystarczającymi na około 80 dni. Tymczasem wielkie koncerny paliwowe z Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych podpisały lukratywne kontrakty na 30-letną dzierżawę irackich pól naftowych.