Kiedy znów zakwitną białe bzy, Z brylantowej rosy, z wonnej mgły, W parku pod platanem Pani siądzie z panem, Da mu słodkie usta rozkochane.
Śpiewająco przywitał słuchaczy swoim operowym głosem Przemysław "Jah Jah" Frankowski. Cóż ma wspólnego piosenka ta z tematem audycji? Ano wiele, bowiem dziś ogrodniczo, o sadzeniu... drzew. A konkretnie platanów. Machinę swoją obecnością zaszczycił Marcin Oziębły, człowiek z liściem na głowie i korą odłażącą z pleców. Marcin zajmuje się promocją akcji pod tajemniczym tytułem Warszawskie Platany Biznesu. Jej celem jest przywrócenie Warszawie dawnego wyglądu - sprzed drugiej wojny światowej, kiedy to miasto porośnięte było tymi drzewami. Można poczytać o platanie między innymi TU. Poza kwestią historyczną, wybrane zostały właśnie platany, ponieważ są bardzo odporne. Na tyle, że wytrzymują stan warszawskiej gleby, jej zasolenie, a także spaliny i inne zanieczyszczenia powietrza. W czasie akcji Warszawskie Platany Biznesu drzewa sadzone będą w okolicach największych ulic: Emilii Plater, Świętokrzyskiej i Jana Pawła. Jah Jah zwrócił uwagę na to, że chociaż Emilii Plater (ulica przy Dworcu Centralnym - info dla słuchaczy, którzy nie znają stolicy) to ulica duża, dość słynna, to jakby nie było, bardzo zaniedbana. Mówiąc krótko, charakteryzuje się "dziurą na dziurze". Co stanie się z platanami, jeśli nagle ktoś zechce wyremontować tę okolicę? Marcin pospieszył z wyjaśnieniem, że miejsca, w których rosną, lub niebawem zaczną rosnąć platany są wyznaczonymi przez odpowiednie władze miasta. Nie ma więc możliwości, by miały one być piątym kołem u wozu w razie ewentualnego remontu. Zakład Oczyszczania Miasta zaopiekuje się drzewami, będą one chronione; zabezpieczone słupkami, by nie wjechał na nie żaden samochód, ani... nie obsikał ich jakiś sympatyczny (lub mniej sympatyczny) burek. Bardzo to rozbawiło redaktorów, bo jak psu wytłumaczyć, że ma nie sikać na drzewo...? Co zrobić, by zostać platanowym sponsorem? Nie jest to trudne, wystarczy zadzwonić np. do Marcina, wpłacić odpowiednią sumkę (dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, ale jakoś można się dogadać) i już mamy swoje drzewo. A właściwie prawie mamy, bo po pierwsze, należy je wykopać specjalną koparką, z miejsca gdzie rosło wcześniej (sadzone są wyrośnięte okazy, by nie czekać latami na ich reprezentatywny wygląd), przywieźć do Warszawy i posadzić. I już możemy się nim chwalić, ponieważ przymocowana będzie do niego tabliczka informacyjna z nazwą sponsorującej firmy, czy nazwiskiem fundatora.
Machina zawsze popierała wariatów, więc i tym razem życzymy powodzenia w sadzeniu platanów, oraz tego, by za 20, 50 czy 100 lat "mieszkały" na miejskich ulicach.
Gdy gość opuścił studio Machiny, Vito i Jah Jah zajęli się rozwiązaniem konkursu Intela, w którym można wygrać spotkanie z Robertem Kubicą na najlepszym torze gokartowym w Europie. Dziś wygrał pan Dariusz, ale los może się uśmiechnąć do kolejnych dwóch osób jutro i pojutrze. Wystarczy tylko słuchać AntyRadia.
Wracając do tematu drzew, Jah Jah zdradził, że w horoskopie celtyckim jest kasztanem. Jest to także jego ulubione drzewo. Vito wprawdzie nie wie jakim jest drzewem w tym horoskopie, ale zauważył, że przez całe życie towarzyszy mu lipa. I dąb. Dąb i kasztanowiec doskonale się uzupełniają, bowiem z ich owoców, "żołądzi" i kasztanów, można robić lud(zi)ki. Zbliżała się godzina 22, więc Jah Jah przyznał się do tego, że ma w domu cały worek kasztanów i zaprosił Vita na wspólne robienie lud(zi)ków z kasztana i "żołądzia".
PS W czasie audycji, polska drużyna futbolowa zdążyła strzelić Serbii dwie bramki. Niedobrze, nieeeeedobrze - nawet na reprezentację nie można ponarzekać.