Erotyka i coś przeciwnego w postaci Eli Zapendowskiej
Michał Figurski od rana nie mógł się dobudzić, był rozleniwiony po długim weekendzie. Tłumaczył się z niespełnienia obowiązku obywatelskiego: powodem jego absencji na paradzie gejów i lesbijek miał być fakt, iż posiada on tylko jedną rodzinę, a Kuba Wojewódzki tysiące gejów i lesbijek. Gdy drugi prowadzący później przyszedł do radia, to zrewanżował się stwierdzeniem, iż do tak brzydkiej rodziny, która szła w pochodzie LPR-u, on nie chciałby należeć. Michał trochę ponarzekał na poniedziałek, lecz pocieszył słuchaczy, że bolesna sytuacja z "ulubionym'' dniem tygodnia potrwa tylko do jutra. Przegląd prasy był standardowym porannym ruchem Michała i znalazł on wiele smaczków, zaczytawszy się tak mocno w niusach, że uznał, iż Hubert Urbański przechodzi do polityki. Jednak szybko skorygował się, bowiem gest wałęsowski Huberta wieńczył po prostu reklamę banku. Ze zwykłą sobie szczerością Michał poinformował także swych (jak mniemamy, w tym akurat wypadku, żeńskich) fanów, iż ubrał dziś krótkie spodenki. Nie mniej erotycznie nasączonym tematem była kwestia porad antykoncepcyjnych, jakie podano dziś w prasie: jedne pochodziły od księdza, inne od prostytutki. Tutaj okazało się, że dama lekkich obyczajów ma do sprawy podejście iście pedagogiczne, ponieważ bez ceregieli wręczyłaby córce środek zapobiegawczy, podczas gdy Ojciec Dominikanin zaleca milczenie. Poza erotyzmem nie brakowało i innych pokrewnych tematów, gdyż za taki można uznać autoerotyzm, który według prowadzących był przyczyną złamania ręki przez Michała Dowbora.
Tematem dnia okazała się być dzisiaj Ela Zapendowska. Jak zwykle goszczący z opóźnieniem Kuba Wojewódzki stwierdził, że dość ma przyjaźni z tą panią, a obaj prowadzący swą antypatię do niej wyrażali posiłkując się akademickimi argumentami nie do zbicia. Przyczyną niechęci były ataki Zapendowskiej na Edytę Herbuś, która śpiewa w znanym programie śpiewaczym w Polsacie. Edyta pozbawiona jest rzekomo osobowości. Prowadzący Antylistę widzą w niej skarbnicę takich cnót, jak: fakt bycia wyższą od Gosiewskiego, nieomal cudowne pojawienie się dzięki jej obecności uśmiechu na twarzy Kaczyńskiego, jak i to, że Giertych przestał bić swoją żonę. Michał nie oparł się wreszcie wyrażeniu aprobaty dla pośladków Edyty.
Co do prawd objawionych na temat Eli Zapendowskiej, to były nimi następujące rewelacje:
- przyczyną tak zajadłych ataków na Herbuś nie jest bynajmniej obiektywna, rzetelna ocena Zapendowskiej, lecz zazdrość o młodość 26-letniej śpiewaczki;
- wady wrodzone; w tym celu dzwoniono do instytutu badającego genetyczne uszkodzenia DNA, szukając ratunku w wyciszeniu agresywnego RNA Zapendowskiej, w którym to zabiegu instytut musiał się specjalizować, co dało się zauważyć po wyciszeniu pani telefonistki;
- brutalne zachowanie Zapendowskiej skłoniło wreszcie wiele wybitnych osobistości, jak rektora Marytę oraz prof. dr hab. Konstantego Andrzeja Kurkę do podpisania się w petycji Fundacji Przeciw Brutalizacji Mediów. Dzwoniąc do Akademii Muzycznej im. Szopena w Białymstoku uzyskali poparcie pani z rektoratu, aby skontaktować się z miejscowym rektorem, którego akurat nie było, aby później i on dołączył do petycji;
- rzecznik we Wrocławiu miał niestety zbyt słabe nerwy, aby przyjąć telefoniczne zgłoszenie przez członków fanklubu ''Roztańczone Serce'' skargi na Zapendowską;
- zadzwoniwszy do kwartalnika ''Okulistyka'', z rozmowy ze stróżem wynikło, że ów pan zaopiekuje się Zapendowską, którą prowadzący chcieli zostawić w poczekalni, aby czekała na sesję zdjęciową na okładkę tego znanego pisma;
- przypuszczenie, że Zapendowska może być mężczyzną, znalazło zrozumienie w pewnym laboratorium, które kolekcjonuje plemniki. Pierwsza pani laborantka zorientowawszy się, kto do niej dzwoni, poprosiła do telefonu koleżankę. Odkryła ona przed prowadzącymi Antylistę wszystkie warunki, jakie muszą być spełnione, aby Zapendowskiej zdołano pobrać nasienie.