Dzisiejszy nasz program Antyradio-Machina Prowadzą: pan Franek i majster Odrobina Skoro w każdym numerze papierowej Machiny coś kultowego musi się pojawić, to dziś kultem otaczamy fachowców. Ktoś przecież musi wybudować nam te stadiony na Euro 2012 i setki kilometrów autostrad do nich prowadzących.
"Fachowcy" zostali ochrzczeni przez majstra Witolda szpakinosami (kto wie dlaczego?), a charakteryzują się tym, że noszą drelichowe kitle z przytroczonym całym kompletem narzędzi, ale kompletnie nic nie umieją. Przepraszam, oczywiście umieją narzekać na innych "fachowców", tak jak spec, który przyszedł kłaść instalację elektryczną do słuchacza, Michała ze Śląska. Najpierw wyzwał od przeróżnych poprzednich monterów, a jak już sam zrobił, co mu zlecono, to okazało się, że instalacja nie działa, masa nie podpięta, a z elektrowni przyszła do zapłaty kara za nielegalne podłączenie licznika.
Także i inni słuchacze dawali sygnały co u nich zostało spartaczone. ale najbardziej wstrząsająca była opowieść pana, który zadzwonił i opowiedział, jak to zamówił ekipę do otynkowania nowo wybudowanego domu. Ekipa pojawiła się na miejscu przed właścicielem i pomysłowe szpakinosy postanowiły sobie otynkować murek, który otaczał dom... murek z piaskowca. Jeśli ktoś ma wątpliwości jak ów piaskowiec wygląda to przedstawiam go tu -> KLIK. Zanim właściciel dojechał na miejsce murek w połowie już był otynkowany.
Najlepszą obroną przed tego typu sytuacjami wydaje się być po prostu wiedza i pewność, że zatrudnia się rzetelnych majstrów. Tak jednak jest tylko w małych miejscowościach, gdzie wszyscy się znają i wiadomo kto jest dobry w swoim fachu. W dużych miastach trzeba te sprawy załatwiać inaczej. Michał Herde z Federacji Konsumentów radził, aby zadbać o jakikolwiek ślad na piśmie naszej umowy z fachowcem. Trzeba zaznaczyć dokładnie zakres prac, cenę, termin wykonania. Najlepiej jeszcze rozeznać się jak kształtują się koszty danej usługi i spróbować poszukać opinii innych ludzi o danej firmie. Mimo wszystko zawsze pozostanie to ryzyko ekonomiczne, którego nie sposób wyeliminować. Pan Michał uspokajał jednak, że skarg na różnego rodzaju fachowców jest stosunkowo mało. Więcej problemów sprawiają wadliwe towary niż niekompetentni wykonawcy.
O aktualnych trendach w zawodach rzemieślniczych opowiadał nam Maciej Pruszyński ze Związku Rzemiosła Polskiego. Jak się okazuje z tym różnie bywa, raz jest w danych zawodach lepiej, raz gorzej, wszystko zależy od społeczeństwa, czy postawi na towary produkowane masowo, czy na te, wytwarzane przez rzemieślników. Teraz popularne są zawody związane z przemysłem spożywczym, czyli piekarz i cukiernik. W pierwszej piątce są także stolarz, fryzjer i mechanik pojazdowy. Warto zaznaczyć, że są to najczęściej wybierane zawody przez młodych ludzi, więc niekoniecznie musi się to pokrywać z zapotrzebowaniem rynku. Faktem jest jednak, że regres przeżywają zawody związane z odzieżą, poza nielicznymi krawcami, którzy szyją garnitury dla swoich stałych, bogatych klientów.
Pora teraz bliżej przyjrzeć się kilku zawodom...
Sławek - ślusarz narzekał na ceny lokali, które musi wynajmować oraz na duże firmy, które zaniżają ceny dorabiania kluczy. Mimo, że klienci zawsze będą, bo zawsze trzeba będzie zamykać drzwi, to właśnie te duże firmy opanowują rynek zwłaszcza, jeśli chodzi o dorabianie prostych kluczy do zamków typu "yale", czy zasuwowych. Najlepsze czasy dla ślusarzy były kiedy wchodziły domofony, teraz niestety jest gorzej także ze względu na coraz bardziej zaawansowane technologie zamków systemowych lub na karty magnetyczne. Maszyny do instalacji tego typu urządzeń, sporo już kosztują.
Na koniunkturę narzeka także szewc - Leszek, ale sam jest przykładem, że z naprawiania butów da się wyżyć. Klientów miewa w różnym wieku, tak samo buty bywają tanie, ale przychodzą też ludzie z takimi po 2000 zł. Jak ktoś bardzo przywiąże się do danej pary, to nawet gdy but będzie się nadawał tylko do wyrzucenia, to i tak zaniesie do szewca... Przy okazji wyszło na jaw, że ulubionymi butami Jah Jah były kiedyś kowbojki. Może zachowały się gdzieś zdjęcia?
Do narzekających fachowców dołączyć można tych, naprawiających sprzęt RTV. Im jest ciężko ze względu na stosunkowo tanią nową elektronikę. Po prostu nie opłaca się naprawiać starego telewizora, lepiej kupić nowy. Z kolei nowy sprzęt budowany jest z układów o wysokiej skali integracji. Tu już nie da się wymienić jednego kondensatora, żeby znów działało, trzeba montować nowe moduły, co oczywiście podnosi koszty naprawy.
Natomiast powodzi się zdunom. Pan Marek opowiadał, że wraca moda na piece kaflowe, kominki, a instalacje takich systemów, to wydatki rzędu kilku-kilkunastu tysięcy złotych. Jak zwykle redaktorzy w studiu dorzucili coś od siebie w temacie pieców, czyli opowiedzieli o "zemście zduna". Dobry (albo i niedobry) zdun tak potrafi umieścić w kominie nacięty na krzyż kapelusz filcowy, że dym będzie się cofał do pomieszczenia, a kominiarz swoją szczotą nie będzie w stanie go wyciągnąć.
Na swój los nie użalał się również pan Zenek - ludwisarz, który moździerze co prawda robi, ale tylko te kuchenne. Odlewa natomiast repliki armat z XVII wieku, z których można strzelać czarnym prochem. Największa, jaką pan Zenek odlewał, miała 1.5 metra długości i kaliber 25 mm.
Można sobie znaleźć zatem ciekawy i dochodowy zawód, ale i tak szykują się już następne. Do 2010 ma przybyć około 300 nowych zawodów, o których na tę chwilę jeszcze nie mamy pojęcia. Jah Jah na poczekaniu wymyślił nazwę dla jednego z nich: "forshwender", natomiast majstrowi Odrobinie przypomniał się fragment piosenki Wojciecha Młynarskiego: Bo jedna myśl im chodzi po głowie, Którą tak streszczę: Co by tu jeszcze spieprzyć panowie, Co by tu jeszcze?