Po trzykroć football. Wokół tego słowa toczyła się dzisiaj dyskusja kulinarna i okołokulinarna w Gastrofazie, ale... nie ma zmiłuj. Nie mogło być inaczej.
‘Football, football, football - przeżyjmy to jeszcze raz. Gdy piłka w grze wyjdzie na strzał śledzi jej los cały świat – jak śpiewała Maryla Rodowicz podczas ceremonii otwarcia Mistrzostw Świata w piłkę kopaną ponad trzydzieści lat temu. Za każdym razem przeżywamy, za każdym razem żywo reagujemy i doznajemy silnych emocji, gdy do rywalizacji sportowej przystępuje polska drużyna lub polski sportowiec, szczególnie jeśli jest to walka o wysoką stawkę. I nawet jest to niezbyt ważne, czy na parkiecie grają siatkarze, po murawie boiska biegają piłkarze, skacze lub biega lekkoatleta, czy też ściga się rajdowiec.
Dzisiejsza Gastrofaza wypadła w bardzo ważny dzień, niemalże historyczny, albo... histeryczny dla niektórych. Wieczorem polska jedenastka miała zmierzyć się na boisku z reprezentacją Niemiec, inaugurując w ten sposób swoje Euro 2008. Gastrofani, oczami i myślami już od samego rana byli w austriackim Klagenfurcie, a Gastrofaza chcąc nie chcąc, podporządkowała się temu wydarzeniu. Narodowy amok i emocje przed meczem nie mogły przecież ominąć ‘pasma smakoszy życia’, tym bardziej, że nie była to jedyna impreza sportowa, która wieczorem miała zgromadzić przed telewizorami tysiące kibiców. W Kanadzie jeden z ważniejszych swoich wyścigów (jak się później okazało) zaliczył Robert Kubica...
Do przeżywania wieczornych emocji należało się odpowiednio przygotować. Same flagi biało-czerwone wywieszone za oknem to zdecydowanie za mało. Podczas meczu piłkarzy i wyścigu Roberta Kubicy wypadałoby mieć coś pod ręką, czym można by zaspokoić głód, w tym głód... sukcesu. Coś takiego, co można przygotować zawczasu, bez odrywania się sprzed telewizora, a jeśli już, to na parę chwil zaledwie. W takich sytuacjach najlepiej sprawdzają się przekąski, które nie wymagają sztućców i można je pałaszować palcami. Po prostu smakołyki jednokęsowe. Fingerfood.
Paweł zaradził, słuchacze dorzucili swoje pomysły i w ten oto sposób powstał cały zestaw przekąsek na każdą emocjonalną okoliczność, jaka mogłaby zaistnieć dzisiejszego wieczora, nawet na niespodziewaną gorycz... choćby chwilową. Były m.in. śliwki kalifornijskie zawijane w boczek, przekłute wykałaczką i zapieczone w piekarniku, były onion rings i skrzydełka kurczaka, było także ciasto truskawkowe w tonacji biało-czerwonej.
W klimat Euro 2008 wpisali się dzisiejsi goście Gastrofazy – Ryszard Majewski i Piotr Komór z Blue Cactusa, którzy przybyli do Antyradia w samo południe. Wpisali się głównie za sprawą nowego, specjalnego menu, jakie knajpa przygotowała z okazji mistrzostw (będzie można oglądać je oczywiście w restauracji na dużych ekranach plazmowych telewizorów). Z innych atrakcji, jakie restauracja oferuje na tegoroczne letnie miesiące, należałoby wspomnieć oryginalny, amerykański barbacue, zwany ‘lokomotywą’. Będzie działał przez całe lato w ogródku Blue Cactusa.