Chłopak palcem bożym tknięty, który już od najmłodszych lat miał zadatki na geniusza. To było mu po prostu pisane. Dzisiaj ten wielki człowiek był niejako ‘gościem’ biesiadników zgromadzonych przy stole z powyłamywanymi nogami.
Niejako, gdyż ze względów oczywistych Fryderyk Chopin – bo o nim to mowa, nie mógł przecież być obecny w studiu. Od ponad stu pięćdziesięciu lat spoczywa na paryskim cmentarzu Père-Lachaise. Nie było go, ale to o nim – o jego bogatym życiu w kraju i na obczyźnie (przede wszystkim w Paryżu), o jego wielkich sukcesach i porażkach, o kobietach jego życia - miłościach i przyjaciółkach oraz o genialnej twórczości, jaką po sobie zostawił potomnym, opowiadał sympatykom zdecydowanie innej – w sensie cięższej muzyki – Bogusław Kaczyński. Nikt inny nie mógłby być lepszym ‘ambasadorem’ wielkiego Frycka, niż gość stołu nóżek pozbawionego z ubiegłego tygodnia, który jest pod wielkim wrażeniem chopinowskich polonezów, mazurków, nokturnów, preludiów i etiud, a o ich twórcy wie wszystko.
Rok Chopinowski nawet AntyRadio zobowiązuje do tego, aby postać tego geniusza kapkę omówić. Wręcz nie wypada milczeć, gdy cały świat obchodzi przypadającą w tym roku dwusetną rocznicę jego urodzin. A więc do boju, rodacy! Co Ty, dziewczynko, wiesz o Chopinie? A Ty, chłopczyku? Poza tym oczywiście, że urodził się w Żelazowej Woli niedaleko Warszawy (‘a must’ zagranicznych turystów odwiedzających stolicę), a zmarł w Paryżu i tam został pochowany. Że jest największym polskim kompozytorem i naszą dumą narodową, że jego imieniem nazwany został międzynarodowy konkurs pianistyczny organizowany w pięknym kraju nadwiślańskim od kilkudziesięciu już lat, że jego muzyka podbiła wiele serc na całym świecie i wciąż jest dla tych serc żywa. No i to, że wielu cudzoziemców uważa Fryderyka Chopina za symbol Polski, a Japończycy daliby się pokroić za niego na paski.
Niepozorny, od dziecka chorowity i słabieńki (i tak mu to zostało do końca życia), ale też jednocześnie od lat pacholęcych objawiający ogromne zdolności i talent. Po prostu cudowne dziecko. Już w wieku sześciu lat skomponował pierwszego poloneza – nawet nie potrafił zapisać go nutami, wyręczył go w tym ojciec. Przez wielu stawiany był obok Mozarta jako geniusz muzyczny. Komponował przede wszystkim - i niemal wyłącznie - utwory fortepianowe. Często wplatał w nie tańce i melodie ludowe - to wspomnienia z dziecięcych pobytów na wsi. Nie przez przypadek nazwany został poetą fortepianu. Wystarczy posłuchać jego nokturnów i mazurków - jak przekonywał Bogusław Kaczyński. Uważa się, że miał też talent parodystyczny. Był w tym podobno bardzo dobry, potrafił naśladować każdego, kogo tylko zechciał. Ponadto pięknie improwizował na fortepianie, rysował karykatury, wykazywał zdolności literackie. Geniusz uniwersalny.
W jego krótkim życiu istniały też kobiety, a jakże. Dorosły Frycek był kochliwy, miał romantyczną naturę. Nigdy nie dojdzie się (zresztą po co?), jak to z nimi naprawdę było – w sensie, którą z nich on kochał szczerze i prawdziwie , a która jego kochała do szaleństwa. Jedno jest pewne – były jego muzami i natchnieniem.
O Fryderyku Chopinie można byłoby jeszcze dużo i długo - opowiadać i pisać. Można też odsłuchać, co o tym „rodem warszawianinie, sercem Polaku, a talentem świata obywatelu” mówił dzisiaj Bogusław Kaczyński. Wystarczy kliknąć TU.