Zgodnie z ustanowioną uroczyście w ubiegłym tygodniu nową świecką tradycją, dzisiaj Dzień Słuchacza.
Przypomina się niniejszym niewtajemniczonym, iż jest to dzień, w którym Pawel Loroch – kulinarne dobro AntyFanów – oddaje się całkowicie (a przy tym tylko i wyłącznie) słuchaczom AntyRadia, szczególnie tym, którzy lubią sobie pogotować i pokombinować w kuchni. Posiadanie Mistrza na wyłączność oznacza ni mniej, ni więcej, że Gastrofaza tego dnia jest zasadniczo ‘bezgostna’. Żaden celebryta (mniej lub bardziej skandalizujący i kontrowersyjny), żadna zapomniana lub pikująca w dół gwiazda, która chce przypomnieć o swoim istnieniu, żadna literatka, żaden szef kuchni czy właściciel restauracji, albo też członek zespołu muzycznego nie jest zapraszany do studia na piątkowy wieczór. Tego dnia Paweł jest nasz, a my jego najmilszymi gośćmi, mogącymi bezkarnie zalewać skrzynkę mailową Gastrofazy (gastrofaza@antyradio.pl ) pytaniami, refleksjami, spostrzeżeniami, wizjami dań, które warto propagować. Każdy może przysłać i skonsultować z Pawłem swój przepis kulinarny, każdy może podzielić się swoją bolączką (kulinarną) – żaden mail nie pozostanie bez odpowiedzi, no chyba, że zabraknie czasu antenowego, co może się zdarzyć.
W takie dni także Paweł nie przybywa do studia Gastrofazy z pustą ręką. Dzisiaj proponował danie kuchni wedyjskiej, znanej z tego, że jest kuchnią zasadniczo wegetariańską, bardzo zdrową, a jej zwolennikami są wyznawcy Hare Kriszna. Tak na marginesie - bardzo dużo czerpie z niej kuchnia indyjska, a ta zbieżność odnosi się to do sposobu gotowania. Daniem serwowanym przez Pawła była czanna raita – smażona ciecierzyca w jogurcie, doprawiona garam masala – bardzo aromatyczną przyprawą używaną w kuchni indyjskiej, będącą niczym innym jak mieszanką przypraw, w skład której wchodzą goździki, gałka muszkatołowa, cynamon, kmin rzymski, kolendra, czarny pieprz, kozieradka. Do czanna raita dodaje się także odrobinę asafetidy – innej przyprawy dalekowschodniej, która (szczerze mówiąc) ze względu na nazwę, pod jaką szerzej występuje, jest raczej odpychająca, a nie zachęcająca. No bo jeśli coś nazywa się ‘śmierdzącą gumą’, ‘czarcim łajnem’ czy ‘smrodzieńcem’, to trudno nie skrzywić się usłyszawszy te określenia, chociaż jest to ‘coś’, co przypomina ponoć w smaku cebulę i czosnek. Przynajmniej tymi warzywami można asafetidę zastąpić.
Mistrz przygotował także danie, potraktowane inną przyprawą, również bardzo typową dla kuchni indyjskiej, bardzo aromatyczną, ale nie tak pikantną jak garam masala, a mianowicie tandoori. Nie zabrakło deseru jako zwieńczenia rozkoszy kulinarnych – były nim prażone na suchej patelni migdały, orzechy laskowe i pestki dyni, zalane czekoladą z domieszką rumu.
Przepisy tej Gastrofazy zostaną zamieszczone w najbliższym czasie w książce kucharskiej AntyFanów oraz w odpowiedniej zakładce na forum audycji.
Swój czas mieli oczywiście słuchacze. O co pytali? O zupę owocową (można i zimą ją jeść, jeśli jest się jej miłośnikiem), a także o polędwicę wołową – najdelikatniejszą i najszlachetniejszą część krowy, którą można smażyć krótko - ‘na błękitno’, lub dłużej - do całkowitego ścięcia się mięsa, podawać duszoną w towarzystwie grzybów leśnych, albo też jako przystawkę (na zimno) w postaci befsztyka tatarskiego, czyli tatara. W każdym z tych wariantów warta jest swojej ceny, nie da się ukryć.
Za tydzień następny Gastropiątek i Paweł Loroch na wyłączność AntyFanów, a póki co dzisiejszą Gastrofazę można odsłuchać TUTAJ.