Posłuchaj Antyradia: Warszawa / Kraków / Katowice Zapraszamy na AntyForum. Maj 23 2012 06:42:51
Nawigacja
Strona Główna
www.antyradio.pl
Ramówka
AntyForum
AntyGaleria
Encyklopedia
Plikownia
Redakcja
AntyPropaganda

Archiwum
Materiały specjalne
AntyFani
Antyradio
Konkursy
Recenzje płyt
Przepisy kulinarne

Antena
Koncerty Antyradia
Pobudzenie
Ostry Dyżur
Kasprologia
Odjechani
Makak
Gastrofaza
AntyWeekend
Turbo Top
Reggau
Punky Reggae Party
Wieczorne Rozmowy
Rzeźnia
El Konkursso
Losowa fotografia
Panel redaktora
Nazwa Użytkownika

Hasło



Gastroseksualni
Stół Z Powyłamywanymi NogamiGastroseksualny, czyli jaki? Czy to nowy termin, ukuty li tylko na potrzeby marketingu, a dotyczący oczywiście osobnika płci męskiej, którego (najogólniej rzecz ujmując, bo w szczegółach za chwilę) z kuchni nie wymiata, czy też jest coś innego na rzeczy? Kto to taki? Czy bycie gastroseksualnym, to powód do dumy i komplement, jakim można być obdarzonym przez kobietę, czy też raczej obraza męskiego majestatu i poruta, odstępstwo od normy, coś niegodnego mężczyzny?

Paweł wsadził kij w mrowisko, zarzucając dzisiaj temat do dyskusji przy stole bez nóg. Przedtem zgłębił artykuł pod znamiennym tytułem Smutny koniec jajecznicy, zamieszczony na stronach internetowych, zachęcając do tego samego słuchaczy. Rzecz w nim o gastroseksualnych facetach, których populacja rośnie w siłę... Ale to nie wszystko. Podobno z powodzeniem podbijają oni serca kobiet, trafiając do nich przez... żołądek, a niektóre niewiasty uważają ich za bardziej męskich, pociągających, ciekawszych i atrakcyjniejszych osobników od wymuskanych metroseksualnych z wyrobioną na siłowni klatą piersiową! A łaaa... Dość pytań, pora na odpowiedzi, bo nie wiadomo czym to rozprzestrzeniające się zjawisko grozi i czy nie jest ono gorsze od wietrznej ospy...

Zacznijmy od definicji. Mianem gastroseksualnego określa się po prostu gotującego samca – takiego, który w kuchni czuje się wspaniale i przebywa w niej z przyjemnością, niekoniecznie po to,  aby być wykorzystanym instrumentalnie – choćby do krojenia cebuli czy ubicia piany. Gotowanie dla gastroseksualnego jest czymś w rodzaju hobby, czasami niemalże pasją. Taki facet zna się na rzeczy... kulinarnej, ma poczucie smaku (niektórzy zarozumialcy przeginają twierdząc, że większe niż u przeciętnych kobiet), ma fantazję i wyobraźnię oraz nie boi się eksperymentować. Przyciąga i pociąga. No dobra, ale czy dzięki tylko tym przymiotom zjednuje serca kobiet? Bo prawdę powiedziawszy, to żadna rewelka i sensacja, że w dzisiejszych czasach mężczyźni gotują  - i to nie tylko z potrzeby, ale również dla przyjemności, nie uważając się przy tym za zniewieściałych samców, którzy nieopatrznie naruszyli domenę kobiet – matek, żon, kochanek, koleżanek i przyjaciółek.

Dyskusja przy stole baaardzo ożywiła się i w naturalny sposób zeszła na konkretne patenty kulinarne, w sensie dania, którymi mężczyzna potrafiłby rozbudzić i pobudzić natychmiast wybrankę serca  i rzucić ją w swoje ramiona... tuż po konsumpcji, oczywiście... gdziekolwiek one nie byłyby razem z jego właścicielem – w kuchni, sypialni, łazience czy w jakimkolwiek innym miejscu. I co się okazało? Maksyma ‘przez żołądek do serca’ ma rację bytu, ale... nie musi to być wcale jakieś szczególne i wyszukane danie, chociaż - nie da się ukryć -  zapach i smak pobudzają zmysły. Mogą to być prozaiczne w gruncie rzeczy kanapeczki 'z czymś tam', może to być danie z rybą w roli głównej lub coś z mięsa z jakimś sosem, może to być maślanka z ziemniakami (wspólnie wcześniej obranymi i wspólnie potem ugotowanymi), mogą to być szparagi pod beszamelem (dla miłośników kuchni wegetariańskiej), ale mogą to być także... słone paluszki.

Pies jest pogrzebany w samym geście i chęci sprawienia drugiej osobie przyjemności przygotowanym własnoręcznie daniem, w odpowiednim klimacie i nastroju, we wrażeniach towarzyszących biesiadowaniu. Ma być miło, pachnąco, romantycznie (stolik ze śniadaniem podanym wybrance do łóżka udekorowany obowiązkowo kwiatkiem, a kolacja we dwoje przy zapalonych świecach). Generalnie, argumentem ma być polot, ale może on przecież być różnie pojmowany. Hmm... Nieraz kobiecie wystarczy samo posmarowanie sobie chleba... Nim. Tak, jak w piosence.

Chyba warto być gastroseksualnym, panowie - bo to miłe dla siebie samego i dla Niej. Aha, i pamiętajcie: sama umiejętność gotowania to może być za mało, żeby skutecznie uwieść. Płeć piękna odbiera najwspanialsze bodźce... uchem.

Dzisiejszy Blat można odsłuchać nieskończoną ilość razy – wystarczy kliknąć.
Sponsorzy
Facebook
Ostatnio na AntyForum
22.06, Łazy - Jura Rock Festiwal 2012.
260. Notowanie Turbo Top (20)
Niezła Kaszana, Czyli Potrawa Ironicz...
6.06, Warszawa - Moving Mountains (in...
3.07, Warszawa - Rosetta (art Metal) ...
259. Notowanie Turbo Top (20)
30.05 Ił-62, Human Rights, Tupolev Di...
23.05 Grindcore Night - Noc Świniaka ...
27.05 Circle Waves + Show More Tits +...
17.05 Jucifer (us) + Thaw (pl) Warsza...
Kiedyś to było Antyradio...
Noc Nirvany Koncert + After 26.05.2012.
Tytuł Piosenki
258. Notowanie Turbo Top (20)
Z Rzeczy Smutnych...
Przemek Frankowski - Radiowiec
14.05, Warszawa - The American Dollar...
257. Notowanie Turbo Top (20)
Gastrofaza 2.0.
Poznań, Koncert Blast Rites, Promo Gi...
Sonda
Antyradio...

Kocham

Lubię

Szanuję