Rozpoczął się kolejny tydzień majówkowania, a przed słuchaczami nowa plejada wspaniałych gości.
Dzisiaj łąkę w Kampinosie zaszczycił swoją obecnością załogant obowiązkowego kina Antyradia, człowiek, bez którego majówka nie mogłaby się obejść. Był nim Daniel Kondraciuk. Bliższego przedstawiania nie wymaga, dla porządku należy jedynie odnotować, iż główne jego zajęcie to czarowanie głosem. Uprawia je trochę w radiu, a trochę w telewizji.
Jak sam przyznał, na piknik przygotował muzykę prosto ze swojego wnętrza. Prezentację zaczął – można powiedzieć – nietypowo jak dla rockowej stacji, od niespotykanego do tej pory w Antyradiu gatunku muzycznego - od muzyki kameralnej i operowej. Najpierw wybrzmiała więc Ima Suma, chwilę potem ‘Don Giovani’ Mozarta, a następnie Cecilia Bartoli w operze Vivaldiego. No cóż, Daniel Kondraciuk jest zafascynowany operą, słucha tej muzyki bardzo rzadko, ale intensywnie. Miłość do arii operowych pojawiła się w nim kilkanaście lat temu wraz z miłością do pewnej nauczycielki, u której pobierał lekcje matematyki. Za sprawą kolejnej kobiety, dzisiaj znowu z upodobaniem słucha muzyki operowej. Jak to zauważył Tomek, życiem Daniela Kondraciuka sterują widocznie kobiety i opera.
Muzyka zawsze towarzyszyła dzisiejszemu majówkowemu gościowi, ale to nie tylko muzyka kameralna i operowa kształtowała jego gusta muzyczne. Jak się okazało, tkwią w nim silne korzenie muzyczne ze wschodu - Rosji i Ukrainy, lubi także muzykę włoską. Generalnie woli słuchać piosenek sentymentalnych, które są jednocześnie dynamiczne. Dzisiaj było po ukraińsku, rosyjsku, hiszpańsku, angielsku i polsku, a śpiewali m.in. – poza wyżej wymienionymi – Leonard Cohen, Beastie Boys, Alicja Majewska, Ałła Pugaczowa, a na zakończenie Maciej Maleńczuk.