Główne wydarzenie ostatniego tygodnia to powieszenie się na prześcieradle trzeciego oprawcy Olewnika, a to wywołało lawinę szeroko komentowanych zdarzeń. Po pierwsze odwołanie Ministra Ćwiąkalskiego - zupełnie niepotrzebne, ale było obliczonym działaniem stricte PR-owskim. Według Gadzinowskiego Ćwiąkalski poleciał bo był za mądry i nie na te czasy - wcześniej był potrzeby jako "antyZiobro" - miał się od Ziobry wszystkim różnić i swoje zadanie spełnił. To pierwsza porażka PO w tym tygodniu. Drugą porażką jest zapowiedź powołania komisji śledczej ds. Olewnika. Mamy nowego Ministra Czumę i nawet nie dostał szansy, czyli takie posunięcie to z jednej strony przyznanie się do bezradności w tej sprawie, a z drugiej założenie, że Czuma też nie da rady. Wszystkie partie wniosek poparły, bo uległy chorobie medialnej i uważają, ze ugrają coś dla siebie przy okazji działań komisji, szkoda, że to takie kosztowne, a płacą za to podatnicy. Prasa szeroko komentuje życie uczuciowe Kazimierza Marcinkiewicza i mimo tego, że Aneta Małecka jest przeciwna plotkom to zrobiła wyjątek, bo jeżeli ktoś robi sztandar z pewnych wartości to wiadomo, ze będzie oceniany za ich łamanie. Słuchacze mogli wyżyć się w tym temacie pisząc jak ukaraliby byłego premiera za zostawienie żony z czwórką dzieci - wymienienie jej na "młodszy model". "Gadzina" przytoczył tytuł filmu - "Każdemu wolno kochać". Poruszono jeszcze temat odchodzącego prezydenta Buscha i nowego Obamy, a co za tym idzie nie obyło się bez nawiązań do kryzysu, który nas dopiero owiewa, a pracodawcy już go wykorzystują.