Daleko nie trzeba było szukać, żeby znaleźć dzisiejszy temat Antyradia-Machiny. Widok nagiej Tatiany Okupnik na koniu na okładce marcowego numeru Machiny to coś, czego nie można pominąć milczeniem. Nie milczeli dziś zatem: Paulina Jaskólska, Przemysław 'Jah Jah' Frankowski i Witold 'Vito' Odrobina.
Szczególnie cenne były doświadczenia pani Jaskólskiej, która kilka lat temu wystąpiła razem z Joanną Horodyńską w rozbieranej sesji Playboy'a. Jej zdjęcia to typ "bez dołu od przodu", ale oczywiście nie sztuką jest się rozebrać "do rosołu", tylko umieć ukazać piękno kobiecego ciała. Nieważne, czy zdjęcia są w plenerze, czy w studiu, pracuje nad tym sztab ludzi: wizażyści, obsługa techniczna, sam mistrz-fotograf, a na końcu grafik komputerowy, który poprawia mankamenty urody.
Ten ostatni etap może budzić kontrowersje, w końcu mamy podziwiać kobietę, a nie rękę grafika. Tomasz Raczek, były naczelny Playboy'a tłumaczy, że to niezbędny zabieg. Ludzie nie mogą skupiać się przecież na wypryskach, rozstępach, czy, jak się czasem zdarzało, siniakach. Pan Tomasz chwali jednak Polaków za to, że wolą oglądać naturalne kobiece piersi, niezależnie od rozmiarów. Różnimy się tu od Amerykanów, którzy wolą oglądać "pokazy balonowe", nie zastanawiając się, czy to dar natury czy chirurgii plastycznej.
Kobieta na okładce magazynu, niekoniecznie rozebrana, okazuje się być świetnym chwytem reklamowym. Jak zauważył Tomasz Raczek, typ owego pisma, czy jest skierowane do mężczyzn, czy kobiet, nie ma tu znaczenia. Widać płeć piękna rzeczywiście jest bardziej reprezentacyjna. Działanie takiej okładki na facetów tłumaczył seksuolog, Stanisław Dulkiewicz. Mężczyźni to wzrokowcy, czyli zwracają uwagę na to, co zobaczą, za to reakcje już nie są tak proste do przewidzenia. Jedni na kobiecy akt spojrzą jak na dzieło sztuki, inni będą snuć fantazje erotyczne z modelką w roli głównej, a u niektórych, pod wpływem osobistych przeżyć, mogą takie zdjęcia wywołać agresję. Nie jest jednak tak, że podziwianie płci przeciwnej na zdjęciach jest zarezerwowane dla panów. Na skrzynkę machina@antyradio.pl dotarł mail od słuchaczki, która przyznała, że chętnie zajrzałaby panom gdzieniegdzie mimo, iż wzrokowcem nie jest.
W drugiej godzinie audycji gościem w studiu był Jerzy Kośnik, fotografik zajmujący się głównie reportażem oraz aktem kobiecym. Na początek wyraził żal, że jemu Tatiana nie chciała pozować, ale później opowiedział sporo o swojej pracy. Nie potrafił wskazać dokładnej liczby kobiet, które sfotografował, liczbę tą szacował na około 3000. Jeżeli przemnożymy to razy ilość zdjęć, która przypada na jedną modelkę, pamiętając, że średnio jedno zdjęcie na 100 trafia do publikacji, to daje to... daje tyle, że trudno się panu Jerzemu dziwić, że cieszy się z technologii zapisu cyfrowego, która nawet wśród profesjonalistów wyparła tradycyjną kliszę.
Naszego gościa w modelkach interesuje osobowość. Zaznaczył to, bo są artyści, również bardzo dobrzy, którzy kobiety traktują jak martwą naturę. Pan Jerzy Kośnik stara się zaprezentować postać z duszą, a nie same kształty. Zdradził, że nie lubi naturystek, woli dziewczyny, które nie wyzbyły się resztek skromności, sam chce z nich wydobyć ten ukryty, ponoć w każdej kobiecie, ekshibicjonizm. Do tego twierdzi, że nie spotkał dziewczyny, której nie dało sie zrobić ładnego zdjęcia. Kwestią jest tylko odpowiednie skupienie się na zaletach.
Czasy się zmieniają, zmienia się także podejście ludzi to tematu. Jerzy Kośnik wspominał, że ponad 15 lat temu na wystawy aktów przychodzili erotomani ekscytujący się oglądanymi fotografiami. Teraz publiczność jest już taka, jak na wystawach obrazów, podchodząca do sztuki z należytą powagą. Dawniej pan Jerzy musiał sobie szukać modelek, teraz, jak sam mówi, rozleniwił się, gdy same pukają do jego drzwi... Nawet podczas audycji słuchaczki prosiły o kontakt z fotografem.
W trakcie dyskusji utworzona została także definicja pornografii. Redaktorzy Antyradia-Machiny razem z gościem doszli do wniosku, że w samej kobiecie nie ma nic pornograficznego. I to jest wiadomość dedykowana politykom.