Woda w Wiśle stopniowo opada - co raduje krakusów i warszawiaków, emocje związane z podtopieniami kolejnych wsi, miast i miasteczek - nie. Te jeszcze trzymają, ale w końcu nic dziwnego – fala powodziowa rządzi się swoimi prawami i dopóki nie spłynie do morza, dopóty będzie nośnym tematem dla mediów, polityków, przedstawicieli elit i różnych innych mądralińskich babci wnuczków.
Swoimi prawami rządzi się także postmodernistyczne pasmo poszukiwaczy przygód. W nim co weekend rodzą się tematy, warte dyskusji i omówienia przez biesiadników zgromadzonych przy stole nóżek pozbawionym. Lżejsze lub cięższe - bez znaczenia. Dzisiaj padło na zbędne kilogramy, których należy koniecznie pozbyć się, bo zdrowia nie dodają, a wręcz przeciwnie – wpędzają w najróżniejsze choroby. Urody tak jakby też nie przysparzają. Pociągający to może być gruby portfel, a nie jego gruby właściciel, chociaż gdzieniegdzie można usłyszeć, że ‘kochanego ciałka nigdy za dużo’. Taką teorię kreują jednak najprawdopodobniej ci, którzy nie potrafią wymyślić lepszego uzasadnienia swojej puszystości, bo z estetyką – powiedzmy sobie szczerze – tak naprawdę nie ma to nic wspólnego.
Zbędne kilogramy stają się przedmiotem troski wielu mieszkańców globu ziemskiego, którzy nie mieszczą się w standardowe fotele lotnicze czy też samodzielnie nie są w stanie zawiązać sobie sznurowadeł w butach. Podobno – jak wykazały jakieś tam badania – najbardziej otyłym narodem są Amerykanie, ale w innych krajach – w tym w pięknym kraju nad Wisłą położonym, też ich nie brakuje. Dzisiaj głos w dyskusji na temat odchudzania się i zwalczania skutków złych nawyków żywieniowych – wywołany obchodzonym wczoraj Europejskim Dniem Walki z Otyłością – zabierali głównie ci, którym udało się. Swojego czasu zbędnym kilogramom powiedzieli stanowczo ‘nie!’ i dzisiaj opowiadali historie swojego życia – w sensie jak to zrobili, że mają dzisiaj taki ogrom satysfakcji i… zero śladu efektu jo-jo. To drugie jest bowiem w takim samym stopniu niechciane, jak nadwaga.
Niektórzy twierdzą, że grubasem jest się na własne życzenie. Jedzenie to jedna z większych przyjemności, jaka może spotkać człowieka. A że ulega on nieraz zbyt bardzo smakowitym pokusom, czyhającym na niego z każdej strony, to i skutek jest możliwy do przewidzenia – nadwaga! Pozbyć się jej jest trudno, oj bardzo trudno. Wymaga ogromnych poświęceń, sprowadzających się przede wszystkim do odejmowania sobie ‘od pyska’ wszystkich grzesznych przysmaków, do jakich było się przyzwyczajonym (to te najbardziej kaloryczne - tłuste i słodkie), wbijania zębów w sałatę zamiast w kotleta schabowego na cały talerz, liczenia kalorii, traktowania jedzenia nie jako przyjemność, a sposób dostarczania paliwa organizmowi li tylko.
To jednak nie wszystko! Nie wystarczy nieustannie kontrolować samego siebie czy też stosować najbardziej restrykcyjne diety - na marginesie: są tacy, którzy w ich skuteczność nie wierzą. Trzeba się ruszać (cokolwiek miałoby to znaczyć) i to regularnie. W walce z otyłością przyda się wsparcie partnera życiowego. Z pomocą i zrozumieniem drugiej osoby wszystko można spalić. Nawet dziesiątki kilogramów.
Dzisiejszy Blat został oczywiście nagrany – o TU. Kto ma życzenie poznać szczegóły intymnych zwierzeń biesiadników, powinien wejść na stronę i odsłuchać audycję. Proste, prawda?